Rzymskie Martyrologium
Śpiewaj z nami GODZINKI
Z Bogiem - rozmyślania dla świeckich
Wspólnota modlitewna
Matka nasza.

Czy prawdziwie jesteśmy dziećmi Maryi? Gdyby ktoś powiedział: "Nie" wszyscy wierni powstaliby przeciwko temu, zaprzeczając i głośno wyznając, że Maryja jest ich matką, nie według ciała, ale z ducha, z serca, nie według natury, ale według łaski; nie z woli człowieka, ale z woli Ducha św.; nie do czasu, ale na całą wieczność. Tak, wszyscy jesteśmy dziećmi Jej Serca, bo jesteśmy 1) poczęci w chwili niewypowiedzianego szczęścia; 2) zrodzeni w najokrutniejszych boleściach.

I. Maryja w radościach Serca swego nas poczęła; i kiedy? w chwili poczęcia w dziewiczym łonie swoim Syna Bożego. Kiedy Archanioł Pański zwiastował Najświętszej Pannie, że Przedwieczne Słowo oczekuje na Jej przyzwolenie chcąc się stać Jej Synem, Maryja to przyzwolenie dając, mówi św. Bernard, z wielką miłością żądała od Boga naszego zbawienia i tak się cała poświęciła dziełu odkupienia naszego, że od tej chwili, wszystkich nas pomieściła w sercu swoim, jako prawdziwa matka.
Dlaczego św. Łukasz mówiąc o narodzeniu Jezusa Chrystusa pisze, iż Maryja pierworodnego Syna swego porodziła? To wyrażenie nas poucza, iż Jezus Chrystus według ciała był Jej pierworodnym Synem, a my wszyscy według ducha Jej dziećmi; Zbawiciel nasz według natury pierworodnym jest Synem Maryi; ludzie są potomstwem Maryi według łaski.
To tłumaczy również te słowa Kantyku odnoszące się do Najświętszej Panny: "Łono Twoje jak stos pszenicznego ziarna okolony wiankiem lilii" (PnP 7:3). Św. Ambroży tłumacząc te słowa mówi, iż w przeczystym łonie Maryi jedno tylko było ziarno, Jezus Chrystus, ale mimo to porównane jest do stosu zboża, gdyż w tym jednym ziarnie byli wszyscy wybrani, których matką jest Maryja.
Św. Paweł w listach swoich ciągle nam przypomina zacność naszego pochodzenia: "Wyście członkami Jezusa Chrystusa" (Ef 5:30). Jeżeli to jest prawdą, jakoż nie jesteśmy dziećmi Maryi? jakoż byłaby Matką Głowy, nie będąc zarazem Matką całego ciała, którym jest Kościół św. i każdego z wiernych, którzy są Jego członkami?
Cieszmy się więc z pięknego i chwalebnego imienia dzieci Maryi. Często przypominajmy sobie, że nas Maryja poczęła w radościach serca swego, bo tak śpiewa Kościół: Dla nas i dla naszego zbawienia Syn Boży z niebios zstąpił i z Maryi się narodził. Myśl ta i wiara ta powinna być przyczyną naszej wielkiej ufności.

II. Serce Maryi porodziło nas w najtrudniejszych boleściach. Porodziła nas do życia łaski na Kalwarii, ofiarując Ojcu Przedwiecznemu za nasze zbawienie życic Swego najukochańszego, Boskiego Syna. Św. Augustyn twierdzi, iż Maryja stała się przez to duchową Matką wszystkich chrześcijan miłością swą uczestnicząc w odrodzeniu ludzi do życia łaski. Takie jest znaczenie dosłowne tego ustępu pieśni Salomona, stosowanego do Bogarodzicy; "postawili mnie na straży winnic: a ja mej własnej winnicy nie ustrzegłam" (PnP 1:6). To znaczy, iż Maryja, aby nas zbawić, zgodziła się na śmierć Swojego Boskiego Syna i siebie samą za nas ofiarowała. Duszą Maryi było życie Jezusa, którego nad swoje własne kochała. Dlatego to Symeon Maryi prorokował, że Jej duszę przeszyje miecz boleści. Tym mieczem była włócznia, którą otworzono święty bok Jezusowy, a Jezus był duszą Maryi! Wtenczas to Maryja w boleściach nas ku żywotowi wiecznemu porodziła i z tego powodu możemy się nazywać dziećmi boleści Maryi.
Jezus Chrystus sam tylko chciał umierać dla zbawienia ludzi, ale widząc gorące pragnienie Maryi poświęcenia się także dla wiekuistego ich szczęścia, pozwolił, żeby w odkupieniu świata miała udział ofiarując życie swego Boskiego Syna, a przez to stała się dusz naszych Matką. I to światu ogłosił Zbawiciel z krzyża, przed śmiercią do Maryi o Janie mówiąc: "Oto syn Twój" - jakoby chciał powiedzieć: oto człowiek, który przez to, żeś życie moje za jego ofiarowała, rodzi się dzieckiem łaski. A mowę swą do ucznia obracając, wyrzekł: "Oto Matka twoja." Tymi słowy mówi św. Bernard, Maryja stała się wtenczas Matką nie tylko św. Jana, ale i wszystkich ludzi, dla Jej wielkiej ku nim miłości. Dlatego św. Jan mówiąc o tym w ewangelii, którą pisał, siebie po imieniu nie nazywa, ale tylko uczniem: "Zbawiciel mówi przeto do ucznia swego" (Jan 19:27), nie do św. Jana, żeby wiedzieli wszyscy że Maryja jest Matką chrześcijan, uczniów Jezusa Chrystusa.
Trafia to w myśl Orygynesa, który pisał: "Jezus do Matki swej mówiąc: oto syn Twój, zdawał się mówić: oto masz innego Jezusa, któregoś zrodziła. Kochaj go jako drugiego Mnie". Maryja jest naszą Matką! o Boże! jak przyjemnie o tym pomyśleć. Maryję mieć za matkę, Boga mieć ojcem! To Jezus Chrystus naszym bratem! Kiedy Maryja jest matką naszą, to mamy do nieba prawo, gdyż według myśli słów Pana Jezusa, Syn mieszka na wieki w domu Ojca Swego (Jan 8:35).

Przykłady.
Jakże wielki dla nas zaszczyt, iż Królowa nieba jest matką naszą! Czyśmy dobrze zrozumieli godność naszego duchowego odrodzenia? Czy postępowanie nasze zawsze się zgadza z tą nazwą dzieci Maryi, z oznakami Jej miłości, ze szkaplerzem, z odmawianiem koronki? Maryja jest dla dzieci swych najlepszą matką. Zdarzenie, którego świadkiem był Leblanc, jezuita, jest nowym tego dowodem. Raz wieczorem obchodząc sypialnie w kolegium zobaczył dziecko klęczące przy łóżku. "Dlaczego jeszcze nie śpisz przyjacielu mój", zapytał. Chłopiec odrzekł: dałem szkaplerz odźwiernemu do naprawy jeszcze mi go nie odniósł, boję się spać bez szkaplerza, abym bez niego nie umarł. "Nie bój się, odpowiedział zakonnik, jutro ci odda. Oczekując, śpij dobrze. - Ojcze mój, spać nie mogę, bo mógłbym tej nocy umrzeć. I mówiąc to, zapłakało dziecko rzewnymi łzami. Dobry ojciec zeszedł do odźwiernego i przyniósł szkaplerz. Z radością wzięło go dziecko, serdecznie ucałowało i z imieniem Maryi na ustach zasnęło. Nazajutrz, gdy czas był do wstawania, zakonnik widzi chłopca jeszcze w łóżku. Woła go po imienia, lecz się nie odzywa. Przybliża się do łóżka, bierze go za rękę, ręka zimna i martwa. Chłopiec umarł w nocy. Trzymał w ustach szkaplerz, który usypiając całował. - Miejmy również pobożny zwyczaj całować szkaplerz, kładąc się do łóżka i prośmy Maryi, żebyśmy mieli szczęście w szkaplerzu umierać.

Modlitwa.
O Maryjo Przenajświętsza Matko moja, czymże się to dzieje, że mając tak świętą Matkę, jestem tak złym; że mając Matkę opromienioną miłością Boską, tak do stworzeń przywiązany jestem; że mając Matkę tak bogatą w zasługi, z cnót ogołocony jestem. Ach! najukochańsza Matko moja, prawdziwie niegodzien jestem nazywać się dzieckiem Twoim, dla złych uczynków moich; cieszyć się będę, jeśli mnie policzysz między sługi swoje; żebym mógł być ostatnim Twoim sługą, gotów jestem wyrzec się wszelkich na ziemi wielkości. Ale choć na to nie zasługuję, bądź zawsze matką moją: to imię Matki pociechą jest dla mnie serce moje podnosi i przypomina mi obowiązek miłości dla Ciebie. Imię to w serca moim wzbudza ku Tobie ufność wielką. Kiedy wspomnę sobie na grzechy moje i sprawiedliwość Boską, dreszcz po mnie przechodzi, strach mnie ogarnia, ale cała moja w Tobie Maryjo ufność, że jesteś matką moją. Pozwól więc nazywać się zawsze matką; po Bogu Tyś moją na tym padole płaczu jedyną nadzieją, jedyną ucieczką, miłością moją. Pragnę i chcę i spodziewam się w tych uczuciach umrzeć, ducha mojego oddając w ręce Twoje i do Ciebie wołając: Matko moja, Maryjo, Matko moja ! nie opuszczaj mnie i ulituj się nade mną. Amen.

wstecz | spis treści | dalej