Rzymskie Martyrologium
Śpiewaj z nami GODZINKI
Z Bogiem - rozmyślania dla świeckich
Wspólnota modlitewna
Zezwolenie.

Bardzo potężnego króla, lud z jego państwem graniczący, ciężko obraził i dlatego ten lud król zgładzić postanowił. - Syn królewski, litością zdjęty, wstawił się do ojca i rzekł: ojcze, w narodzie tym jest nadzwyczaj piękna księżniczka, jeśli zechce pójść za mnie, dla niej przebacz temu grzesznemu ludowi. I król się zgodził. Posłów do księżniczki wysłano. Wiadomość o tym w sercach winnych nadzieję stworzyła; oczy wszystkich zwróciły się ku tej, co w rękach swoich trzymała losy narodu. Ze wszech stron nadchodziły życzenia, żeby przyjęła ofiarowane jej zaślubiny.
Poselstwo tysiąc razy uroczystsze z nieba odbyło się na ziemię. Bóg niebieskiego posłańca do Maryi wysłał, żeby u niej uzyskać pozwolenie tajemnicy Wcielenia, pozwolenie, od którego zależało zbawienie świata. Patrzmy, jak niebo żąda tego pozwolenia, a nieszczęśliwe dzieci Adamowe z niecierpliwością tego pozwolenia wyglądają.

I. Przedwieczne Słowo, chcąc swej drogiej matki zasługę i chwałę powiększyć, bez Jej przyzwolenia nie chciało stać się Jej synem. Kiedy więc Maryja, w swej ubogiej izdebce, prosiła Boga o przyobiecanego Mesjasza, archanioł Gabriel stanął przed Nią i rzekł: "Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna, Ty, co zawsze bogatszą byłaś w łaskę od wszystkich świętych, Pan z Tobą, bo jesteś najpokorniejszą; błogosławionaś ty między niewiastami, bo na wszystkie inne spadło przekleństwo grzechu, gdy przeciwnie, Ty, stając się matką Tego, który błogosławieństwem jest dla wszystkich, byłaś zawsze i będziesz na wieki błogosławioną i od wszelkiej zmazy wolną" (por. Łk. 1:28 ).
Cóż Maryja odpowiedziała na to pełne pochwały pozdrowienie? Nic nie mówiła, a rozważając słowa archanielskie, przelękła się. Jakaż tego przyczyna? Czyż to bojaźń przywidzenia? albo czy się ulękła przez skromność postaci mężczyzny, pod którą miał się Jej objawić archanioł?
Nie była tym przestraszona; ulękła się słów zwiastowania a nie postaci archanioła. Jak Zbawiciel chciał, żeby Go w ogrójcu anioł pocieszył, podobnie Gabriel św., widząc Maryję słowami jego przelęknioną, rzekł do Niej: "Nie bój się Maryjo; nie dziw się, że Cię tak chwalebnie pozdrawiam, bo jeśli w oczach własnych jesteś niczym, Bóg, który pokornych podnosi, raczył Cię zrobić godną, żeś znalazła łaskę, którą ludzie stracili. Dlatego zachował Cię od grzechu pierworodnego; dlatego, od pierwszej chwili poczęcia, obdarował Cię łaską, jakiej żaden święty nie otrzymał; a na koniec, dlatego wynosi Cię teraz na matkę swoją. Poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus" (por. Łk. 1:30-31).

II. Potem, cóż słyszymy? Niechaj mówi św. Bernard: "Anioł czeka na Twoją, Maryjo, odpowiedź, a my, nieszczęśliwi na śmierć wiekuistą skazani, tym bardziej odpowiedzi tej oczekujemy. Oto naszego zbawienia ofiarują Ci skarb Maryjo; Słowo przedwieczne, które chce się stać Twoim Synem; jeśli skarb ten przyjmiesz, jesteśmy ocaleni od śmierci. I sam Pan, im bardziej pięknością Twoją zachwycony, tym więcej pragnie zezwolenia Twego, gdyż wtenczas świat zbawi. Daj więc zaraz odpowiedź, błogosławiona panno! nie opóźniaj zbawienia świata, które tylko od Twego zezwolenia zależy".
Słuchajcie, co Maryja odpowie: "Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!" (Łk 1:38). Zaiste piękniejsza, pokorniejsza, roztropniejsza odpowiedź od tego wszystkiego, co by po tysiącu lat rozwagi mogli odpowiedzieć ludzie pospołu z aniołami! Odpowiedź rozweselająca niebo, a zlewająca na ziemię łask i dobrodziejstw morze; odpowiedź, która natychmiast do dziewiczego łona Maryi sprowadziła z nieba Syna Bożego. W tej chwili, kiedy Maryja wypowiedziała te słowa: oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego, Syn Boży stał się człowiekiem. Niech się stanie światło, powiedział Bóg na początku świata i stało się światło; niech mi się stanie, wyrzekła Maryja, i Bóg stał się człowiekiem.
Powiedzcież teraz, do jakiej to wdzięczności dla Maryi jesteśmy zobowiązani, dla Maryi, która przyzwoleniem swoim zjednała nam odkupienia łaskę.

Przykłady.
Niech się stanie, przy stworzeniu świata wypowiedział Bóg i dlatego wszystko się stało. Niech się stanie, przy odkupieniu świata wyrzekła najprzód Maryja, a potem Jezus, gdy przed śmiercią, zalewając się potem krwawym, rzekł do Ojca: "Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22:42) i dlatego jestem odkupiony. Lecz to dwukrotnie niech się stanie nie wystarcza; potrzeba trzeciego, potrzeba mojego własnego, które ode mnie zależy i od łaski Boskiej, z którą mam współpracować, żebym powiedział: niech się stanie moje uświęcenie, moje usprawiedliwienie. Ani Bóg, ani Maryja nie zbawią mnie, beze mnie, bez mojej woli. Zbawienie moje trzymam w rękach swoich. Jeśli będę chciał, będę świętym, ale muszę chcieć skutecznie.
Czy nie należę przypadkiem do tych chrześcijan, którzy pragną nieba, którym się nawet wydaje, że są doskonałymi, nic ku udoskonaleniu swojemu nie robiąc? Ażeby doskonałym zostać, potrzeba: stanowczo chcieć; modlitwę umiłować; do sakramentów często przystępować; z panującą namiętnością do upadłego walczyć.
Zbawienie, jak świątobliwość, często zależy od heroicznej ofiary, która serce Maryi wzrusza. Oto wymowny przykład. Pewien młodzieniec, podróżując po morzu, zaczął czytać złą i ulubioną bardzo książkę. Zakonnik, chcąc go nawrócić, starał się dla zdobycia zaufania zawiązać z nim rozmowę. Mówił mu o Matce Boskiej. Niestety, odrzekł młodzieniec z westchnieniem, niegdyś kochałem Ją, nawet Jej barwy nosiłem, ale wszystkiego zaniedbałem, wstydzę się wyznawać Maryję. Żebym to mógł wrócić do Jej łaski! - Możesz przyjacielu, rzekł zakonnik, i nie wiele to nawet cię będzie kosztowało. Gdzie masz ulubioną swoją książkę? - Nie mówmy o tym. - Owszem, trzeba o tym mówić; chcesz odzyskać łaskę Maryi; zrób Jej z książki ofiarę i ją wrzuć do morza. - Czy pewnie ta ofiara będzie Jej przyjemną? - Z pewnością. - Natychmiast młodzieniec do morza książkę wrzucił, a Maryja za jego powrotem do Genui, ojczystego miasta, taką miłością jego zapaliła serce, że do klasztoru wstąpił, żył i umarł tam świątobliwie.

Modlitwa.
Matko Boska, Królowo anielska, Nadziejo ludzka! wysłuchaj uciekającego się do Ciebie.
Otom u stóp Twoich! nędzny niewolnik piekła, na całe życie Tobie się oddaję, Tobie służyć, Ciebie wielbić będę. Wiem, że taki jak ja grzesznik, który tyle razy Syna Twojego a mojego Zbawiciela Jezusa Chrystusa obraziłem, nie mogę Ci chwały przynosić; ale chociaż niegodnego sługę przyjmij, a swoją przyczyną z niegodnego uczyń godnego. Przyjmij mnie więc, o Matko moja, za sługę swego. Syn boski przyszedł na ziemię szukać zgubionej owieczki; niepodobną jest rzeczą, abyś wzgardziła jedną z takich. Już okup za duszę moją wypłacony; już Zbawiciel mój krew swoją za mnie wylał - potrzeba tylko okryć się zasługami Boga umarłego na krzyżu, a to za Twoją stanie się przyczyną. Ręce Twe o Maryjo, zasługi krwi boskiej rozdzielają między wiernych. W ręce Twoje oddaję duszę moją - zasługami Twojego Boskiego Syna okryj ją. Zbawienie tych, którzy Cię wzywają, zbaw mnie.

wstecz | spis treści | dalej