<br />
<b>Warning</b>:  mktime() expects parameter 5 to be long, string given in <b>/home/sw/ipolska/public_html/msza.net/mods/rozmyslania.php</b> on line <b>6</b><br />
<br />
<b>Warning</b>:  mktime() expects parameter 5 to be long, string given in <b>/home/sw/ipolska/public_html/msza.net/mods/rozmyslania.php</b> on line <b>6</b><br />
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
	<rss version="2.0">
	 <channel>
	 <lastBuildDate>Sun, 10 May 2026 04:59:00 +0200</lastBuildDate>
	  <title>"Z Bogiem" - rozmyślania na każdy dzień</title>
	  <link>http://rozmyslania.msza.net</link>
	  <description><![CDATA[Rozmyślania dla katolików na podstawie książki o. Atanazego Bierbauma OFM z 1934 r.]]></description>
	  <language>pl</language>
	  <copyright>msza.net 2026</copyright>
	  <managingEditor>listy@msza.net</managingEditor>
	  <webMaster>listy@msza.net</webMaster>
	  <image>
		  <title>"Z Bogiem" - rozmyślania na każdy dzień</title> 
		  <width>68</width> 
		  <height>23</height> 
		  <link>http://rozmyslania.msza.net</link> 
		  <url>http://msza.net/gfx/l_rss.gif</url> 
	  </image>
	  <ttl>5</ttl>
	  <pubDate>Sun, 10 May 2026 04:59:00 +0200</pubDate>
	<item>
     <title>"A pod krzyżem Jezusa stała Matka jego" (J 19, 25).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-131.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-131.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"A pod krzyżem Jezusa stała Matka jego" (J 19, 25).</B><br>&nbsp;<br />
Dziś obchodzimy pamiątkę siedmiu boleści Najświętszej Maryi Panny. Staraj się wczuć głęboko w cierpienia Matki najboleśniejszej pod krzyżem Jezusa.<br />
Najlepsza z matek utraciła najlepszego z synów! Matka najmilsza straciła najukochańsze, jedyne Dziecię! A przecież Maryja wiedziała, że dziecię to było wcieloną miłością i pięknością Boga. Słowami na krzyżu: "Wykonało się!" przypieczętował Jezus cierpienie także swojej Matki w całej jego srogości.<br />
A wymiana? Św. Bernard pisze: "Wymiana ta zaprawdę mogła bólem rozsadzić serce, gdy zamiast Jezusa otrzymała Jana, zamiast Pana - sługę, zamiast Mistrza - ucznia, zamiast Syna Bożego - syna Zebedeusza, człowieka w miejsce Boga." Czy tylko tego człowieka? W Janie otrzymała ona ludzi, nas po ziemsku i nisko myślących, nas ludzi obarczonych grzechami, nas niewdzięcznych ludzi! Może mogła liczyć na naszą miłość. Ale my przecież szliśmy śladami katów Jezusa i na nowo Go ukrzyżowaliśmy. A z nim ją, Jego Matkę! I jej ból obił się echem aż o strop nieba. "Płacze, płacze wśród nocy, na policzkach jej łzy, a nikt jej nie pociesza spośród wszystkich przyjaciół; zdradzili ją wszyscy najbliżsi i stali się wrogami" (Lm 1, 2).<br />
Czy i ty nie byłeś matczyną boleścią dla Najświętszej Maryi Panny? Czy i ty nie stałeś się jej wrogiem? Przeproś w takim razie. Pociesz najboleśniejszą z matek, rozważając ze współczuciem jej katusze, rozmyślając o jej sercu przeszytym siedmioma mieczami. Odmów chociaż raz koronkę o siedmiu boleściach: "Któregoś ty po proroctwie Symeona z boleścią ze świątyni wynosiła. Z którym żeś z boleścią do Egiptu uchodziła. Któregoś ty z boleścią przez trzy dni szukała. Któregoś ty z boleścią podczas drogi krzyżowej spotkała. Któregoś ty z boleścią na krzyżu konającego oglądała. Któregoś z boleścią na łono swoje przyjęła. Któregoś z boleścią w grobie złożyła."<br />
Nie zostawiaj matki samej w cierpieniu! Ona także ciebie nie opuści. Postąp tak jak uczeń umiłowany, o którym czytamy: "I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie" (J 19, 27).]]></description>
     <pubDate>Sun, 10 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Zakończenie Mszy świętej.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-130.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-130.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Zakończenie Mszy świętej.</B><br>&nbsp;<br />
Po "Ite missa est" następuje ostatni hołd Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, dawcy wszelkich darów i łask, w błogosławieństwie, które równocześnie ma być rękojmią błogosławieństwa Bożego dla wszystkich uczestniczących w Najświętszej Ofierze. Następnie czyta się tajemniczą ewangelię św. Jana, orła wśród ewangelistów: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga" (Jan 1,1). W modlitwie u stopni ołtarza prosił kapłan: "Wyślij światłość Twoją!" Teraz zaś wyznaje: "Oglądaliśmy chwałę Jego!"<br />
"Deo gratias, Bogu dzięki", mówi na zakończenie ministrant. Jest to jakby punkt końcowy, godnie położony pod tą najświętszą czynnością łaski. Ale jest również poważnym napomnieniem dla ludu i kapłana: "Dziękujcie Panu, bo jest dobry!" Dziękujcie mu przede wszystkim życiem chrześcijańskiego czynu! Trafnie pisze ktoś: "O tak, gdybyśmy mieli tylko tysiące, tysiące powiadam takich chrześcijan czynu. Oni potrafiliby uświęcić i wyprowadzić na światło zbezczeszczony i stroniący od Boga świat. O tak, gdybyśmy ich mieli! Byliby oni tysiącem bomb, które by wstrząsnęły i rozsadziły płytkość i oziębłość naszych czasów. Gdyby tak wszyscy katolicy udali się każdej niedzieli na Mszę św., podziałałoby to jak bomba. Gdyby potem wszyscy zaczerpnęli z ołtarza Chrystusowego miłości Boga i bliźniego i na niej, jak na fundamencie, oparli gmach życia, podziałałoby to jak bomba. Gdyby wszystkie katolickie niewiasty trzymały się wytycznych co do ubrania danych przez swoich biskupów, podziałałoby to jak bomba. Gdyby cała młodzież, stosownie do życzenia Kościoła św., uważała za rzecz całkiem oczywistą nie wchodzić w mieszane związki małżeńskie, podziałałoby to jak bomba. Gdyby wszyscy mężczyźni swą męskość opierali na religii, podziałałoby to jak bomba. Gdyby tak pewnego pięknego poranku ze wszystkich chrześcijańskich rodzin wszystkie niechrześcijańskie pisma wyleciały za okno, a na ich miejsce zostały zaprenumerowane katolickie, to niezawodnie musiałoby to podziałać jak bomba. Gdyby z naszych stronnictw wyłączono bez miłosierdzia wszystkich polityków, którzy są religijnymi zerami, to musiałoby i to podziałać, jak bomba."<br />
Lecz niestety, niestety, niestety! Czy nie wypełnia naszych szeregów tylu, tylu tchórzy, którzy na sam widok wrogów kryją swoje znaki?<br />
Nie namyślaj się długo. Lecz niech to będzie twoją troską, by z akcji liturgicznej przy św. Ofierze wypłynęła bezpośrednio akcja katolicka - chrystianizm czynu. Wiemy, co powiedział Zbawiciel: "Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką" (Mk 3, 35).]]></description>
     <pubDate>Sat, 09 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Zakończenie Mszy świętej.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-129.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-129.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Zakończenie Mszy świętej.</B><br>&nbsp;<br />
A teraz, powoli ze szczytów ścisłej łączności z Bogiem trzeba znowu zejść do twardej rzeczywistości ziemskiego życia. Najświętsza Ofiara dobiega do końca. Kapłan, przejęty głęboko obecnością Boga w sercu, z natarczywością błaga Pana, ażeby Najświętsze Ciało i Krew, które spożył, przylgnęły do jego wnętrzności i by żadna zmaza grzechowa nie została w nim, którego posiliły czyste i święte sakramenty. Następują jeszcze modlitwy i prośby, by owoce Komunii św. dojrzały dla żywota wiecznego.<br />
W końcu rozlega się wezwanie do wszystkich: "Ite missa est!" Odejdźcie znowu do waszych zajęć, albowiem Msza św. się skończyła! Nawiązując do tego, co ktoś napisał: "Gdy zabrzmi od ołtarza +Ite missa est+ wielu sądzi, że już wszystko skończone. A właśnie teraz dopiero wszystko się zaczyna. Albowiem +Ite missa est+ oznacza: +Idźcie, nadeszła godzina waszego posłannictwa i realizacji!+ Ofiara liturgiczna w świątyni skończona - Ite! - lecz ofiara pozaliturgiczna waszego praktycznego życia chrześcijańskiego właśnie teraz się rozpoczyna. "Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał" (1 P 2, 9).<br />
Lecz co za rozdźwięk daje się odczuć właśnie tu między życiem religijnym i świeckim, codziennym! Nie można wcale poznać tych ludzi. Z jaką straszną pogardą odnoszą się tacy katolicy od świeczki i kadzidła do samej religii i Kościoła św.!<br />
Współczesnemu człowiekowi imponuje religia praktykowana, a nie pisana pięknymi słowami, religia w życiu, a nie na pergaminach. Dziś pragnie się widzieć człowieka, który dzięki swej religii byłby w życiu codziennym szczęśliwy, prawy i wierny, dobry i czysty, pełen miłości i poświęcenia w każdej potrzebie. Człowieka, któryby był żywym "Gloria" na chwałę swego Pana.<br />
Zaszczep głęboko w duszy swojej takie pojmowanie "Ite missa est". Z nabożeństw wynoś nowy zapas energii poza mury kościelne do życia po myśli Bożej, do katolicyzmu czynu. Setki Mszy św. na nic się nie przydadzą, gdy życie i postępowanie nie dostraja się do ich ducha. Zastanów się przez chwilkę nad słowami św. Jakuba: "Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków" (Jk 2, 26).]]></description>
     <pubDate>Fri, 08 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Komunia święta.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-128.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-128.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Komunia święta.</B><br>&nbsp;<br />
Następują ostatnie już przygotowania na przyjęcie uczty niebieskiej. Najpierw idzie przejmująca prośba o pokój. Rozpoczyna się tymi słowami: "Panie Jezu Chryste, któryś rzekł Apostołom twoim: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam". Kończy się pochodzącym od Chrystusa - dlatego całuje się ołtarz jako symbol Chrystusa - pocałunkiem pokoju, który znany już był pierwszym chrześcijanom. Jest on symbolem pokoju między kapłanem a ludem. Dlatego biada tym, którzy zgodę tę w jakikolwiek sposób mącą lub podkopują!<br />
W następnej modlitwie wyznaje kapłan jeszcze raz wiarę w bóstwo i człowieczeństwo Zbawiciela. A wreszcie błaga o jak najściślejszą łączność z Chrystusem, o uwolnienie od wszystkiego, co temu zjednoczeniu stoi na przeszkodzie i o wytrwanie w dobru. Kończy tę modlitwę prośbą: "Nie pozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie!" Oby to było również twoją codzienną prośbą!<br />
W trzeciej modlitwie płyną z drżącego serca prośby o zachowanie od niegodnej Komunii św., a o owoce z dobrej. By była obroną duszy i ciała i środkiem do zbawienia.<br />
Następnie jeszcze jeden akt wiary: "Chleb niebieski przyjmę". Jeszcze jeden akt uwielbienia Boga: "Imienia Pańskiego wzywać będę". Jeszcze jedno wyznanie własnej nędzy, lecz także ufności przez trzykrotną prośbę: "Panie, nie jestem godzien... Ale powiedz tylko słowo..." A potem przyjmuje do serca Tego, który powiedział: "Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki" (J 6, 59).<br />
Komunia! Zjednoczenie Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem! Kto to pojmie? Człowiek zamyka w sobie Boga, tego samego Boga, o którym wołał św. Michał pytająco i badawczo: "Któż jak Bóg?" Komunia! Przyjście Pana do serca ludzkiego. Jak by umieli komunikować Izajasz, Daniel, Jeremiasz, czy Ezechiel? We łzach, dziękczynieniu i miłości leżeliby w prochu. A ty może zimno i obojętnie przechodzisz koło balasek. Tobie już nawet jedna Komunia św. wielkanocna może być za wiele? A przecież mógłbyś bez większych trudności częściej przystępować do tej uczty miłości! Czy to może miłość? Czy żywa wiara? Nie zapominaj, że Msza św. bez Komunii św. to nie całe, ale tylko dwie trzecie nabożeństwa niedzielnego! Pamiętaj zawsze, że Zbawiciel powiedział: "Jam jest chleb życia" (J 6, 35).]]></description>
     <pubDate>Thu, 07 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście" (J 8, 47).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-127.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-127.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście" (J 8, 47).</B><br>&nbsp;<br />
Żydzi chlubili się ze swego pochodzenia od Abrahama. A Jezus rzekł im na to: "Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama" (J 8, 39). Ty chlubisz się dzięki powołaniu do świętej wiary chrześcijańskiej z tego powodu, iż jesteś dzieckiem Bożym. Dobrze, ale w takim razie pokaż to czynem. Pokaż to w potrójny sposób. Przede wszystkim miłuj Słowo Boże. Zbawiciel podkreślił to szczególnie, a św. Jan Chryzostom pisze: "Tak jak jest to oznaką zdrowia, gdy u kogoś wzrasta apetyt, tak jest to także znakiem wybrania, gdy ktoś chętnie i z zamiłowaniem słucha Słowa Bożego". Dlatego nie zaliczaj się nigdy do tych, którzy nic nie chcą wiedzieć o kazaniach i duchownym czytaniu. Nie zaliczaj się do tych, którzy tylko dla krytyki przychodzą na kazania, którzy szukają w kazaniach tylko zewnętrznych blasków wymowy. Jeśli jesteś dobrej woli, to możesz z każdego kazania czegoś się nauczyć.<br />
Następnie szukaj chwały Bożej. Idź tu wiernie śladami swego Mistrza, który zapewnia w dzisiejszej Ewangelii: "Ja czczę Ojca mego" (J 8, 49). A więc nie zaliczaj się do żądnych czci i zazdrosnych, którym każde przeciwne słówko wystarcza do upadku. Nie zaliczaj się do tych przeczulonych, których świat cały kręci się koło ich urojonego punktu honoru. Nie zaliczaj się do tych, którzy ustawicznie oglądają się za czczym dymem kadzidła pochwały. Bogu samemu zawdzięczasz wszystko, Bogu też samemu niech płynie ze wszystkiego większa chwała!<br />
Wreszcie czyń wolę Bożą. Znowu dał ci tu przykład Chrystus. Dla niego wypełnienie woli Ojca było jego pokarmem (J 4, 34). Także wtedy i właśnie wtedy szczególniej, gdy wola ta żądała od niego ubóstwa, znoszenia niewdzięczności, oszczerstw, gorzkiej męki i wreszcie strasznej śmierci. Nie zapominaj o tym!<br />
Widzisz znowu, że chrześcijaństwo nie kończy się na księdze metryk. Bóg chce chrześcijańskiego czynu. Dowiedź, iż jesteś takim chrześcijaninem przez miłość Słowa Bożego, gorliwością o chwałę Bożą i przez wypełnienie woli Bożej. Wszystko streszcza się w tym napomnieniu Jezusa: "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego" (Mt 7, 21).]]></description>
     <pubDate>Wed, 06 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Onego czasu rzekł Jezus rzeszom żydowskim: Kto z was udowodni Mi grzech?" (J 8, 46).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-126.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-126.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Onego czasu rzekł Jezus rzeszom żydowskim: Kto z was udowodni Mi grzech?" (J 8, 46).</B><br>&nbsp;<br />
Tylko Chrystus mógł rzucić światu to majestatyczne pytanie. Do ciebie, do mnie i wszystkich innych odnoszą się słowa św. Jana: "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy" (1 J 1, 8). Mamy oczywiście zaraz potem pocieszające zapewnienie: "W którym - w Chrystusie - mamy odkupienie, przez krew jego odpuszczenie grzechów" (Kol 1, 15). Św. Augustyn robi tu taką uwagę: "Przyszedł Odkupiciel i przyniósł okup ofiarny. Przelał krew swą i odkupił cały świat. Zapytacie: Cóż więc on kupił? Popatrzcie tylko na to, co dał, a poznacie, co kupił. Krew Chrystusa jest ceną odkupienia! A ile ona jest warta? Tyle, ile cały świat; tyle, ile wszystkie ludy". Lecz uwaga! ten sam Mistrz powiedział: "Ja zbuduję Kościół mój" (Mt 16, 18). I temu jedynie Kościołowi dał w uroczysty sposób pełnomocnictwo szafowania wartością jego ofiary i krwi dla dobra dusz. Wtedy mianowicie, gdy do pierwszych filarów i zarządców Kościoła zwrócił się z tymi uroczystymi słowami: "Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam" (J 20, 21). Tymi słowami Apostołowie i ich następcy zostali wyposażeni w najwyższą kościelną władzę w kierowaniu nawą Kościoła. Następnie tchnął na nich i rzekł: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 22-23). A więc Kościół, kapłan ma rozstrzygać o odpuszczeniu grzechów. Dlatego też człowiek musi wyznać grzechy kapłanowi, musi się z nich spowiadać. Niech ci więc spowiedź nie będzie przykra. Albo wyznać, albo gorzeć! - woła św. Augustyn. Spowiedź nie jest dziełem ludzkim! Do tego odnoszą się słowa Kościoła na soborze trydenckim: "Kto by twierdził, że sposób wyznawania grzechów kapłanowi samemu nie opiera się na ustanowieniu i poleceniu Chrystusa, niech będzie wyklęty!"]]></description>
     <pubDate>Tue, 05 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Panno roztropna, módl się za nami!</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-125.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-125.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Panno roztropna, módl się za nami!</B><br>&nbsp;<br />
Gdy już litania loretańska uczciła Bogarodzicę, śpiewa hymn pochwalny Pannie nad pannami w sześciu uwielbieniach, które również są znakomitymi przymiotami Matki. Trzy pierwsze wezwania wielbią przede wszystkim świętość wewnętrzną Niepokalanej, zaś trzy następne cnoty działające na zewnątrz.<br />
Panno roztropna! - rozpoczyna litania.<br />
Matka Boga odznaczała się prawdziwą mądrością. Nie chodziło jej wcale o mądrość świata i o uczoność, lecz o tę mądrość, o której Tomasz a Kempis trafnie napisał: "Zaprawdę, lepszy jest pokorny kmiotek, który Bogu służy, niż pyszny filozof, który zaniedbawszy samego siebie śledzi bieg gwiazd". Maryja jest Panną roztropną po myśli Najwyższego, który powiedział: "Pełnią mądrości jest służba Boża" (daw. Syr 1, 20).<br />
Najświętsza Maryja Panna przez całe życie wiernie służyła Bogu. Już jako dziecię wstępuje do grona dziewic przy świątyni jerozolimskiej. W Nazaret żyje z dala od świata i myśli tylko o sprawach bożych. A gdy Bóg zażądał od niej najcięższej ofiary, zgadza się chętnie i znosi ją wraz z Synem mężnie i w milczeniu. "A pod krzyżem Jezusa stała Matka Jego" (J 19, 25). Jedno słówko: "stała" wyraża wszystko!<br />
Idź do roztropnej Matki-Dziewicy i ucz się w jej szkole prawdziwej mądrości, której szczytem jest stać we wszystkich życia kolejach zawsze przy Bogu i jego woli, choćby zdawało się to niedorzeczne i miało wiele kosztować.<br />
Słuchaj z ust najmądrzejszej Matki-Dziewicy słów Apostoła: "Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata" (1 Kor 7, 29-31).]]></description>
     <pubDate>Mon, 04 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili" (J 19, 37).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-124.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-124.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili" (J 19, 37).</B><br>&nbsp;<br />
Oto piąta tajemnica bolesnej cząstki Różańca św. Pan skrwawiony kona na krzyżu.<br />
Widzisz wszędzie krzyż, a jednak jakże mało zwracasz uwagi na pięć najświętszych Ran, które Mistrz - także dla ciebie - pozwolił sobie zadać. Przyjrzyj się im raz gruntowniej, gdyż one są środkiem zbawiennym przeciw grzechowi. Co czytamy u proroka? "On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy" (Iz 53, 5). Tak więc woła do ciebie każda z Ran: "Za twoje grzechy!" - Piotr, Longin, Dyzma, Apostołowie zostali uleczeni z ran duszy, gdy spojrzeli na rany Zbawiciela. Wiesz już teraz, co znaczą te słowa przy tajemnicach bolesnych: Któryś za nas...!<br />
Wspomnienie na Rany Jezusowe wleje ci nowe siły na chwile cierpień i utrapień. Bez cierpień nie możesz żyć na ziemi. Jest to przykre następstwo winy pierworodnej. "Wielka udręka stała się udziałem każdego człowieka i ciężkie jarzmo [spoczęło] na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich" (Syr 40, 1). Jeżeli zachwiejesz się w cierpieniu, to patrz wtedy na Rany Jezusa. One ci powiedzą: "Aż tyle cierpień chciał Pan podjąć! Aż tyle chciał wycierpieć, chociaż był bez grzechu! Aż tyle potrafił znieść bez słowa skargi!" - A ty mimo tak znikomych dolegliwości, mimo takich grzechów? a jednak jesteś taki niecierpliwy! Tak, słusznie woła św. Augustyn, co niech będzie radą dla ciebie: "Nie znam skuteczniejszego środka na wszelkie przeciwności, ponad Rany Chrystusowe". Rozważaj często i z głębokim wczuciem się święte pięć Ran. "Uważaj zaś pilnie, aby... wykonać według wzoru, jaki zobaczyłeś na górze" (Wj 25, 40).]]></description>
     <pubDate>Sun, 03 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Komunia święta.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-123.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-123.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Komunia święta.</B><br>&nbsp;<br />
Kapłan i lud przygotowują się na przyjęcie Najświętszej Eucharystii. Ponieważ chodzi tu o rzeczy najświętsze i o Najświętszego, którego grzeszny człowiek ma przyjąć, dlatego należy raz jeszcze zmyć wszystko, co grzeszne, ale też serce powinno ożywić się nieograniczoną ufnością do tego, który zmazuje każdą skazę. Tak więc modli się kapłan po trzykroć: "Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, zmiłuj się nad nami, obdarz nas pokojem!" Jako Baranka Bożego, głosi znowu kaznodzieja z opactwa św. Emerama, przepowiedział prorok Odkupiciela; jako Baranka Bożego wskazał go św. Jan zdumionym rzeszom nad Jordanem; jako Baranka Bożego, który zamilknął przed katami, oglądał go tłum na drzewie krzyża; jako zabitego na ofiarę Baranka ogląda go umiłowany uczeń św. Jan w chwale niebieskiej. I ten Baranek Boży gładzi grzechy świata! "Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić", mówi ten Baranek Boży (J 12, 47). A więc bracia! "Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca..." nie sędziego, nie mściciela... Rzecznika mamy u Boga, a mianowicie "Jezusa Chrystusa sprawiedliwego" (1 J 2, 1).<br />
Ten Baranek ofiarny gładzi wszelką zbrodnię, choćby była tak wstrętną, jak Kaina. On gładzi zbrodnię mordowania dzieci, choćby okrucieństwem dorównywała Herodowej. On zmazuje wyroki śmierci, choćby były tak niesprawiedliwe, jak Piłata. Gładzi zdradę, choćby była tak podła, jak Judasza. Gładzi zaparcie się, choćby było tak niewierne, jak Piotra, Gładzi winy życia występnego, choćby rozciągały się na wszystkie dni żywota jak u łotra. Gładzi grzechy cielesne, choćby tak nikczemne były, jak ewangelicznej jawnogrzesznicy. Jednego tylko potrzeba: płakać jak Piotr, żałować jak łotr, miłować jak grzesznica w domu faryzeusza.<br />
Jednego ucz się z tego wszystkiego, mianowicie z ufnością przychodzić do zmazującego winy Baranka Ofiarnego. Ucz się także przebaczać, choćby ci niewiadomo jaką wyrządzono krzywdę. Albowiem Zbawiciel powiada: "Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?" (Mt 18, 33).]]></description>
     <pubDate>Sat, 02 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Komunia święta.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-122.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-122.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Komunia święta.</B><br>&nbsp;<br />
Nawiązaniem do Komunii świętej jest "Ojcze nasz". "Ojcze nasz" wzięte jako całość, gdyż tylko życie według jego wytycznych zasługuje na zjednoczenie z Chrystusem. "Ojcze nasz" ze specjalną prośbą o chleb codzienny św. Eucharystii, z prośbą, którą można nazwać modlitwą przed ucztą Pana.<br />
I jakby dla całkowitego oczyszczenia drogi dla bożej manny naszych dusz prosi kapłan gorąco i usilnie o uwolnienie od wszelkich nieszczęść uprzednich - grzechu i jego skutków; obecnych - cierpień i ucisków; i wszystkich nieszczęść przyszłych - kar doczesnych i wiecznych.<br />
Teraz błaga w łączności z Najświętszą Maryją Panną i wszystkimi Świętymi o pokój na czasy obecne. Wymawiając te słowa, robi duży znak krzyża złocistą pateną, by w ten sposób zaznaczyć, że pokój może przyjść tylko przez krzyż Księcia pokoju. Całuje z czcią brzeg pateny, gdyż na niej natychmiast spocznie najświętsze Ciało Pana.<br />
Następuje znów pełne wzniosłych tajemnic przygotowanie Najświętszej Hostii do Komunii: łamanie świętych postaci na pamiątkę łamania chleba przez Mistrza podczas ostatniej wieczerzy i jako symbol gwałtownej ofiary krzyżowej na Golgocie. Następnie łamanie Hostii świętej na trzy części, co ma przypominać zwyczaj pierwszych chrześcijan, według którego część podawano sługom ołtarza, część ludowi, a trzecią wreszcie odnoszono chorym i więźniom. Ileż delikatnej, subtelnej miłości tchnie z tej ceremonii! Raz jeszcze usta kapłana wymawiają słowa pokoju: "Pokój Pana niech będzie zawsze z wami!"<br />
Tak więc z tej części Najświętszej Ofiary wionie duch pokoju i miłości. Całkiem zrozumiałe, gdyż zbliża się uczta pokoju i miłości, ta uczta, którą sam Zbawiciel - także dla twego pouczenia! - rozpoczął następującą nauką: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali... Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13, 34-35).]]></description>
     <pubDate>Fri, 01 May 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Ojcze nasz".</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-121.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-121.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Ojcze nasz".</B><br>&nbsp;<br />
Rozważałeś już pierwszą część tej świętej modlitwy. Zastanów się teraz nad drugą.<br />
W podróży do wieczności nie możesz się obejść bez posiłku. Stąd to czwarta prośba: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj". Jest to prośba o pożywienie dla ciała i o pokarm na podróż dla duszy. Strawą duszy zdaniem Ojców, opierających się na tej prośbie, jest codzienna Komunia św. Dlatego też "Pater noster" umieszczone jest we Mszy św. tuż przed Komunią św.<br />
Teraz dowiadujesz się o przeszkodach w podróży do wieczności.<br />
Do celu, którym jest uwielbienie Boga, stoi w absolutnej opozycji grzech, czyli odwrócenie się od Boga. Precz zatem z grzechem! Odpuszczenie grzechów znajduje swój wyraz w prośbie: "Odpuść nam nasze winy". Lecz na darowanie win może liczyć ten tylko, kto sam przebacza. Dlatego to dodajemy wielkiej wagi słowa: "jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".<br />
Pewną drogę woli bożej zagradzają nam pokusy, które chciałyby nas przykuć do świata i ciała, chciałyby pogrążyć w piekle. Dlatego znowu prosimy: "Nie wódź nas na pokuszenie".<br />
Posiłkowi sprzeciwia się zło, zło moralne i zło fizyczne, zarówno duchowe jak też i cielesne choroby i przeciwności. Dlatego znowu błagamy: "Ale nas zbaw ode złego".<br />
Czy to nieprawda, że "Ojcze nasz" to przedziwne streszczenie ascezy, niezwykle praktyczny rozkład jazdy na podróż do wieczności? A jak się odmawia tę najświętszą z modlitw? Nie, nie odmawia się jej, lecz papla, mruczy, klepie, bez sensu i zrozumienia! Luter już nazywał "Ojcze nasz" największym męczennikiem!<br />
Dlaczego to odmawiać Bóg wie ile razy? Dlaczego nie powiedzieć sobie: Odmawiamy jedno Ojcze nasz, ale pobożnie?<br />
Odtąd wara przed nadużywaniem tej wzniosłej modlitwy! Zastanów się głęboko nad jej przedziwną treścią i stosownie do tego odmawiaj ją ze zrozumieniem, uszanowaniem i z nabożeństwem. "Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Nie bądźcie podobni do nich" (Mt 6, 7.8).]]></description>
     <pubDate>Thu, 30 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"A mówił to wystawiając go na próbę" (J 6, 6).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-120.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-120.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"A mówił to wystawiając go na próbę" (J 6, 6).</B><br>&nbsp;<br />
Taką samą próbę musisz przejść i ty kiedyś na sądzie zaraz po śmierci. Tak, na sądzie!<br />
Pan zasypał cię łaskami i błogosławieństwami. Wszystko mówią słowa: powołanie do prawdziwej wiary katolickiej. Codziennie musisz wyznawać przepełnionym wdzięcznością sercem: "Pan jest moim pasterzem... Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach... Stół dla mnie zastawiasz... Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia" (Ps 23, 1-6). Jest to oczywiście całkiem słuszne, że ten sam hojny Pan zażąda sprawozdania z tego, jak odpowiadałeś jego łaskom. "Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa" (2 Kor 5, 10). Biada ci, jeśli wtedy padnie na ciebie wyrok: "Zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki" (Dn 5, 27).<br />
A weź pod uwagę, że będziesz sądzony ze wszystkiego. W rzymskim katechizmie mówi Kościół św.: "Każdy stanie przed sądem; i tam wszystkie czyny, słowa, myśli będą poddane surowemu badaniu". Zwróć pilną uwagę na słówko: "wszystkie"!<br />
Będzie cię sądził wszędzie obecny Bóg, "żadna myśl nie ujdzie uwagi i nie ukryje się przed Nim ani jedno słowo" (Syr 42, 20).<br />
Będzie cię sądził Bóg wspaniałomyślny, który zawoła do ciebie: "Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? " (Iz 5, 4).<br />
Będzie cię sądził Bóg najsprawiedliwszy, "u którego nie ma względu na osobę" (Rz 2, 11).<br />
A wyrok będzie brzmiał albo: "Dobrze, sługo wierny" - albo: "Idź precz ode mnie!"<br />
Zapytaj się siebie całkiem poważnie: Gdyby tak dziś przyszło mi stanąć po nagłej śmierci przed sądem, czego musiałbym się obawiać? Jakiego niesprawiedliwego nabytku? Której namiętności? Może wrogiego nastawienia do kogoś? Której spowiedzi? Oby przez pamięć na sąd dojrzały w tobie te owoce, które według woli bożej i dla twego szczęścia powinny dojrzeć: "We wszystkich sprawach pamiętaj o swym kresie, a nigdy nie zgrzeszysz" (Syr 7, 36).]]></description>
     <pubDate>Wed, 29 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami" (J 6, 3).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-119.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-119.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami" (J 6, 3).</B><br>&nbsp;<br />
Będą to zapewne poważne sprawy, które Zbawiciel omawiał z uczniami na górze. Przecież zbliżała się chwila męki i śmierci na Golgocie.<br />
Pomyśl tak i ty chociaż raz o śmierci. Może ogarnia cię strach na myśl o śmierci? Czy czasem nie prowadzisz w tej kwestii polityki strusia? To wszystko na nic się nie przyda! "Postanowiono ludziom raz umrzeć" (Hbr 9, 27).<br />
Rozejrzyj się po świecie przyrody. Kolejne przesuwanie się pór roku woła do ciebie donośnie rok za rokiem: Nie zawsze jesteś w wiośnie życia; przyjdzie i dla ciebie lato dojrzałości, jesień śmierci i zima grobowego spoczynku. Ucz się pojmować mowę przyrody!<br />
Spojrzyj na swój zegarek. W przeciągu 24 godzin umiera 150 000 ludzi. Na każde "tik" - dwóch! Przyjdzie czas, że wyszemrze on i dla ciebie swoje ostatnie tik-tak! Warto pomyśleć o tym.<br />
Lecz kiedy przyjdzie siostra - śmierć? Zbawiciel powiada: "Nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie" (Mt 24, 42). Z dzienników wyczytujesz, że dzień w dzień tylu, tylu odchodzi bez zaopatrzenia, bądź to zmiata ich choroba, łamie nieszczęśliwy wypadek, bądź też miażdży atak apoplektyczny. Co gwarantuje ci, że i ciebie nie spotka kiedyś coś podobnego?<br />
A śmierć rozstrzyga - o całej długiej, nieskończonej wieczności - o niebie i piekle! Nie ma dla ciebie trzeciego wyjścia! Albo: "Błogosławieni, którzy w Panu umierają" (Ap 14, 13). Albo: "Najgorsza jest śmierć grzeszników" (daw. Ps 34, 22).<br />
Na razie wszystko jeszcze w twoim ręku. Jesteś kowalem własnego szczęścia lub nieszczęścia! Jak sobie pościelesz za życia, tak będziesz spoczywał w godzinę śmierci i tak pozostaniesz na całą, całą wieczność! Czytamy bowiem: "Zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu" (Koh 12, 5). Niech więc dlatego brzmi ci w uszach i w sercu napomnienie Ducha Świętego: "Rozporządź domem swoim, bo umrzesz" (2 Krl 20, 1). Rozporządź nim przez życie wolne od grzechu ciężkiego! Rozporządź nim, uporządkowując swoje księgi. Rozporządź, zestawiając rachunki i długi. Rozporządź, starając się o te rzeczy, do których jesteś obowiązany. Rozporządź nim, modląc się często do św. Józefa, opiekuna dobrej śmierci. "Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie" (Łk 12, 37).]]></description>
     <pubDate>Tue, 28 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Matko Odkupiciela, módl się za nami!</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-118.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-118.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Matko Odkupiciela, módl się za nami!</B><br>&nbsp;<br />
To uwielbienie jest drugą aureolą cudu boskiego macierzyństwa Maryi. Ona nie tylko obdarzyła nas Bogiem-Człowiekiem, lecz także dała nam Odkupiciela. Jest więc także Matką Odkupiciela!<br />
Maryja urodziła Jezusa, o którym powiedział anioł: "On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów" (Mt 1, 21). O którym św. Jan Chrzciciel wyznał: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" (J 1, 29). Tego Odkupiciela dała nam Maryja, dała dobrowolnie, dała nie licząc się z ofiarą, wiedziała bowiem dobrze, że z cierpiącym Odkupicielem sama musi zostać matką boleści.<br />
Dzięki składaj naszej najmilszej Pani.<br />
Maryja jest także dlatego Matką Odkupiciela, ponieważ przygotowała Zbawiciela do jego wielkiego dzieła. Wiedziała ona z pism Starego Zakonu, że Upragniony przez narody odkupi świat, jako nasz umiłowany Pan w nędzy. Stamtąd poznała ona zarówno wzniosłe jak trudne swoje zadanie, by wdrażać go w nędzę, mimo że krwawiło jej własne serce. Tak więc składa go w szorstki żłóbek, uchodzi z nim na tułacze wygnanie do Egiptu, niesie go do świątyni, gdzie wśród boleści przy obrzezaniu przelewa pierwsze krople krwi, przyzwyczaja go do zakosztowania ubóstwa i pracy w domku nazaretańskim, a w końcu żegna go bohaterskim zleceniem: "Umrzyj na górze!" (Pwt 32, 50). Wiemy na pewno, że tak Jezus jak i Maryja godzili się najzupełniej na wyroki Ojca niebieskiego, które wymagały śmierci na górze Kalwarii.<br />
A jak Maryja jako Matka Odkupiciela cierpiała z Odkupicielem za nas, za ciebie i za mnie - o tym wiemy! Mogłaby śmiało zawołać: "Przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co mnie przytłacza!" (Lm 1, 12). Oto stoi przed tobą Matka Odkupiciela w blasku swej miłości ku ludziom i ku tobie i w nimbie ochotnej ofiary.<br />
Okaż się wdzięcznym w usposobieniu, w słowie i czynie. Okaż się godnym Matki Odkupiciela przez drobne ofiary umartwienia, zwycięstwa siebie samego, cierpliwości w cierpieniach fizycznych i duchowych i ciężkich utrapieniach. Niech nigdy nie wypadają ci z pamięci słowa Pisma: "Boleści rodzicielki nie zapominaj!" (Syr 7, 27).]]></description>
     <pubDate>Mon, 27 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota" (J 19, 17).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-117.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-117.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota" (J 19, 17).</B><br>&nbsp;<br />
Czwarta tajemnica bolesnej cząstki Różańca św.<br />
Chrystus dźwigał krzyż niedostatku. "Będąc bogaty, dla was stał się ubogim" (2 Kor 8, 9). A przecież na jedno skinienie obsługiwałoby go wspaniale dwanaście hufców anielskich. - Ucz się od Jezusa. Jako jego naśladowca, nie przywiązuj się do dóbr ziemskich, do pieniądza. Dawaj chętnie, zwłaszcza na ubogich.<br />
Chrystus dźwigał krzyż cielesnych cierpień. Już Izajasz w wizji proroczej ogląda go jako męża boleści (Iz 53, 3). Jako męża boleści, w którym "od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej" (Iz 1, 6), A przecież tego wszystkiego nie było potrzeba. Św. Atanazy, doktor Kościoła pisze: "Do naszego odkupienia w ogóle nie potrzeba było, by Bóg stawał się człowiekiem, nie mówiąc już nic o tych wstrząsających okolicznościach. Mógł nas odkupić równie dobrze jednym jedynym słówkiem". Mimo tego stał się on naszym ukochanym przez cierpienie! - Ucz się od Jezusa. Znoś, co Opatrzność wkłada na twoje barki. Znoś ból głowy, nerwowość, bezsenność, bóle żołądka itp. Nie bądź rozpieszczonym członkiem w ciele, którego głowa otoczona jest cierniową koroną.<br />
Chrystus dźwigał krzyż cierpień i udręczeń duchowych. A najprzykrzejszą z nich była niewdzięczność! Wszystko uczynił dla swego ludu: cud za cudem, łaska za łaską, jeden dowód miłości za drugim, miłosierdzie jedno przewyższało drugie, A mimo tego za to wszystko spotkała go tylko czarna, lodowata niewdzięczność. I przyjmuje on tę niewdzięczność z jakąś niepojętą łagodnością. Prosi nawet o przebaczenie dla swoich najsroższych wrogów! - Ucz się od Jezusa. Zachowaj spokój, gdy cię oskarżają i oczerniają. Nie trać panowania nad sobą, gdy odpłacą ci niewdzięcznością. Nie daj się nigdy wyprowadzić z równowagi, gdy źle pojmą nawet najlepsze twoje zamiary. "Człowiek nie jest niczym więcej, niż tym, czym jest w oczach Boga!" - mawiał słusznie św. Franciszek z Asyżu.<br />
Nieś i ty swój krzyż za Zbawicielem. Nie z przymusu jak Szymon z Cyreny! Wyryj sobie w sercu te słowa: "Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami" (1 P 2, 21).]]></description>
     <pubDate>Sun, 26 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Ojcze nasz".</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-116.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-116.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Ojcze nasz".</B><br>&nbsp;<br />
Doszliśmy w liturgii Mszy św. do świętej modlitwy "Ojcze nasz". Jest ona święta, gdyż jest modlitwą w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Sam przecież Zbawiciel powiedział: "Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz..." (Mt 6, 8-9). A u Łukasza (11, 2): "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię". Jest ona święta, gdyż we Mszy św. umieszczona jest w najświętszym, jeśli tak można powiedzieć, miejscu między podniesieniem, a Komunią św. Jest jakby modlitwą przed ucztą Pana!<br />
Ponadto święta ta modlitwa, "Ojcze nasz", jest cudownym streszczeniem nauki doskonałości, praktycznym rozkładem jazdy na podróż do wieczności. Posłuchaj tylko.<br />
Najpierw otrzymujemy paszport, w którym jest mowa o dwóch podstawowych przykazaniach miłości Boga i bliźniego. Albowiem to przemówienie "Ojcze nasz, któryś jest w niebie" traktuje o tym, który chce, byśmy go miłowali jak Ojca. Traktuje o naszym Ojcu, co jest niedwuznaczną wskazówką, że wszyscy ludzie są dziećmi jednego rodzica, braćmi i siostrami w Bogu i dlatego zobowiązani do wzajemnej miłości. Dziecięca miłość najlepszego Ojca w niebie i miłość bliźniego to zrąb każdej ascezy, to karta wstępu do królestwa niebieskiego! A iluż zapomina o tym, i to tak zwanych pobożnych! Pobożności nie stanowi mnóstwo praktyk nabożnych, modlitw i Komunii św., ale potęga miłości!<br />
W dwóch następnych prośbach jest mowa o celu podróży, którym jest chwała Boża i zbawienie własnej duszy. Albowiem "Święć się Imię twoje", znaczy tyle co: "Niech będzie Bóg uwielbiony! Wszystko dla Boga!" A "Przyjdź królestwo twoje" nic innego nie mówi, jak: "Oby się stało udziałem naszym królestwo łaski na ziemi i królestwo szczęśliwości w niebie".<br />
Następnie w prośbie "Bądź wola twoja" poznajemy najlepszego przewodnika na podróż życiową: pełnienie woli Bożej. Kto w weselu i cierpieniu kieruje się wolą bożą, ten nie może zejść na manowce.<br />
Głęboka i doniosła na całą wieczność jest treść "Ojcze nasz". Czy nie była ta modlitwa u ciebie dotąd bezdusznym klepaniem? Nie obarczaj się tym wyrzutem: "Ten lud sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie" (Iz 29, 13).]]></description>
     <pubDate>Sat, 25 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Po podniesieniu.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-115.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-115.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Po podniesieniu.</B><br>&nbsp;<br />
Kapłan błaga, by Bóg chciał jego i wszystkich wiernych przyjąć do uczestnictwa ze wszystkimi Świętymi. Lecz prosi o to tylko ze względu na Chrystusa, Pana naszego. Wyznaje więc w ten sposób, iż Zbawiciel jest źródłem wszelkiego błogosławieństwa i zbawienia. Tak więc dalej przemawia do Ojca przedwiecznego: "Przez Niego, Panie, wszystkie te dary stwarzasz; przez Niego uświęcasz i przemieniasz w życiodajny pokarm, obsypujesz nas hojnymi skarbami zbawiennej twej łaski i udzielasz go nam w świętej Komunii". Następnie czyniąc pięciokrotny znak krzyża Hostią przenajświętszą, powołuje się kapłan na chwałę, jaka spływa z Chrystusa na Ojca: "Przez Niego - Chrystus pojednawczym Pośrednikiem między Bogiem a ludzkością; z Nim - Chrystus równy Bogu; w Nim - Chrystus współistotny Ojcu; wznosi się ku Tobie, Bogu Ojcu wszechmogącemu, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała."<br />
Przy wymawianiu tych ostatnich słów podnosi celebrans, jakby dla ich wzmocnienia, kielich z Hostią nieco ku górze. Jest to tak zwane małe podniesienie. By zaś i lud mógł wziąć udział w uwielbieniu Najwyższego, śpiewa kapłan znowu donośnie: "Przez wszystkie wieki wieków". A lud odpowiada: "Amen". Jak gdyby chciał powiedzieć: to, co spełnił nasz kapłan na ołtarzu, co wyprosił i uwielbił, chwalimy sercem i ustami i zgadzamy się na to!<br />
Tak więc kapłan i lud znowu się odnajdują. Stanowią jedno przez tę samą wiarę i miłość. W gorliwości o chwałę Bożą idą ręka w rękę. Kapłan i lud, lud i kapłan!<br />
Także ty działaj i myśl w tym duchu. Stój zawsze przy swoim kapłanie. Nie zważaj na jego słabości. Upatruj w nim narzędzie do uwielbienia Boga w Trójcy św. jedynego i pośrednika do krynicy obfitych łask bożych. "Z całej siły bój się Pana i oddawaj cześć kapłanowi" (Syr 7, 30-31).]]></description>
     <pubDate>Fri, 24 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Podniesienie.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-114.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-114.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Podniesienie.</B><br>&nbsp;<br />
Słuchaj znów kaznodziei z opactwa św. Emerama:<br />
Jakże biedni są ci chrześcijanie-błędnowiercy, którym wydarto ofiarę Mszy św., a z nią dziewiczych kapłanów! Jakże biedni są ci chrześcijanie, odkąd w ich świątyniach nie dźwięczy już dzwonek na podniesienie! Jakże biedni, odkąd w ich świątyniach nie płonie już wieczna lampka przed tabernakulum, nie migoce świeca przed obrazem Madonny! Matka Boża i Syn Boży należą przecież do siebie! Jakże oni biedni, odkąd już nie błogosławi im Zbawiciel pod postacią chleba ze złocistej monstrancji!<br />
Uzasadniona skarga. Uzasadnione współczucie. Współczuj i ty, ale postaraj się, by skargi te nie odnosiły się do ciebie i twoich bliskich.<br />
Po podniesieniu następują pełne głębokiej treści modlitwy i ceremonie, przez które celebrans jako przedstawiciel ludu, powołując się na mękę Jezusa, na jego zmartwychwstanie i jego wniebowstąpienie, na jego prototypy Abla, Abrahama i Melchizedecha, poleca z całą miłością i ufnością Ojcu niebieskiemu cierpiący Kościół w czyśćcu. "Wszystkim w Chrystusie spoczywającym, błaga on, udziel miejsca ochłody, światła i pokoju". Kościół i jego ofiara pamięta o wszystkich!<br />
I znowu uświadamia sobie kapłan swoją nędzę, uderza się w piersi i wymawia wobec wszystkich głośno: "Nam też grzesznym sługom twoim, o Panie, racz dać uczestnictwo w świętej Ofierze". Jeżeli już nie ze względu na nas, to ze względu na wstawiennictwo Świętych, z których wymienia po jednym z każdego stanu. Jest to ponowne i uroczyste powołanie się na dziewiąty artykuł wiary: "Wierzę w obcowanie Świętych".<br />
Nie zapominaj jednak, że Święci nie potrafią nam dopomóc, jeśli sami nie zadamy sobie trudu, by wejść na drogę świętości.<br />
Kochaj także Mszę św. jako ochłodę dusz cierpiących i pamiętaj dobrze: "Taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą" (Mt 7, 2).]]></description>
     <pubDate>Thu, 23 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" (Łk 11, 23).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-113.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-113.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" (Łk 11, 23).</B><br>&nbsp;<br />
Zbawiciel mówi tu o połowiczności, której nie znosi w swej służbie. Nie chce żadnej polityki kompromisowej. Wstrętna mu jest wszelka dwoistość i woła na tych, którzy jej hołdują: "Dopókiż będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!" (1 Krl 18, 21). A mimo to iluż to jeszcze takich chwiejnych! Idą tacy w niedzielę na Mszę św. a zarazem płacą z największym spokojem serca za niekatolicką lub obojętną gazetę. Modlą się tacy w gronie rodzinnym przy stole, obchodzą z pompą pamiątkę pierwszej Komunii św., śpiewają w okresie Bożego Narodzenia kolędy, a równocześnie z największym spokojem serca przy urnie wyborczej dają głos na kandydata z partii niekatolickiej lub nawet nastawionej wrogo do katolicyzmu. Należą oni do szeregu różnych bractw i związków, biorą udział w gremialnych Komuniach św., przemawiają szumnie na zebraniach, a równocześnie zastrzegają sobie bardzo energicznie, by nie żądano od nich katolickiego myślenia i postępowania w życiu publicznym. Może często przystępują tacy do Komunii św., klęczą może godzinami w kościele, a dom, dzieci i męża, lub żonę pozostawiają swemu losowi i nie mają tacy słowa sprzeciwu przeciw mieszanemu związkowi małżeńskiemu syna lub córki.<br />
Słuchaj przestróg. Bez połowiczności! Bez ślepego małpowania! Idź śmiało w otwartej akcji katolickiej drogami Chrystusa i żyj życiem Chrystusa. Idź drogami Chrystusa i żyj jego życiem zawsze i wszędzie. Zawsze i wszędzie niechaj ci brzmi w uszach to katolickie napomnienie: "We wszystkim - słyszysz? - we wszystkim! - dawaj wzór dobrych uczynków" (Tt 2, 7).]]></description>
     <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"Raz wyrzucał złego ducha u tego, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić" (Łk 11, 14).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-112.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-112.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"Raz wyrzucał złego ducha u tego, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić" (Łk 11, 14).</B><br>&nbsp;<br />
Jest to obraz oniemiałego grzesznika przed trybunałem pokuty.<br />
Dopuścił się ciężkiej winy, ale nie może zdobyć się na to, żeby wyznać swoje grzechy szczerze na spowiedzi. W takim usposobieniu kryje się w głębi coś naprawdę zdrowego. Każdy wstydzi się złego; a poczucie wstydu jest czymś szlachetnym. O tym wiedział także Zbawiciel. Dlatego zlecił sprawowanie świętego sakramentu pokuty ludziom, ludziom, którzy sami są ułomni i grzeszni. I zamknął im usta świętą pieczęcią! Tak zwaną sakramentalną pieczęcią. Rozciąga się ten sekret na wszystko, co wyznaje się spowiednikowi w celu uzyskania rozgrzeszenia.<br />
Do milczenia zobowiązuje każdego kapłana prawo natury. Żąda ono, by nie publikować tego, co zostało powierzone w sekrecie. Kto igra z zaufaniem, ten stanie przed sądem ludzi.<br />
Do milczenia zobowiązuje spowiednika prawo kościelne. Odnośny przepis prawa kanonicznego brzmi: "Pieczęć sakramentalna jest nienaruszalna; niech więc spowiednik strzeże się z całą sumiennością, by ani słowem, ani znakiem, ani żadnym innym sposobem, ani też z jakiegokolwiek powodu nie wyjawił grzesznika". Ten sam Kościół św. ustanowił też najsurowsze kary na duchownego, któryby świadomie i dobrowolnie uchylił tajemnicę spowiedzi. Wpada taki w ekskomunikę, zastrzeżoną samemu papieżowi.<br />
Do milczenia zobowiązuje spowiednika prawo boże. Gdyż niewątpliwie Chrystus nie ustanowiłby sakramentu pokuty, gdyby równocześnie nie zobowiązał kapłanów do najściślejszego zachowania sekretu. Dlatego Bóg, skoro powierzył już ten ciężki obowiązek kapłanom, daje im także łaskę, aby raczej znosili więzienie, męczeństwo i śmierć, niż wyjawili tajemnicę spowiedzi. Przypomnij sobie tylko św. Jana Nepomucena i tylu, tylu innych męczenników kapłańskiej tajemnicy spowiedzi.<br />
Czy ma więc sens pozwolić sobie zamknąć usta szatanowi przy spowiedzi? Czy ma więc sens przemilczać to, co powinno być wyznane, czyli grzechy ciężkie? Wyrzuć wszystko z duszy ustami, a zapanuje w niej pokój! Słusznie mówi mędrzec: "Nie wstydź się wyznać swych grzechów" (Syr 4, 26).]]></description>
     <pubDate>Tue, 21 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Matko Stworzyciela, módl się za nami!</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-111.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-111.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Matko Stworzyciela, módl się za nami!</B><br>&nbsp;<br />
Jak poprzednie dziewięć uwielbień opiewało cuda dziewiczego macierzyństwa Bogarodzicy, tak dwa następne sławią cuda boskiego macierzyństwa.<br />
Wezwanie to - Matko Stworzyciela, chce usunąć nawet cień wszelkiej, choćby najmniejszej wątpliwości, że przez słowo "Boża" przy tytule Bożej Rodzicielki, chcemy wyrazić rzeczywistego, wiecznego Syna Bożego, Tego, którego Ewangelia św. nazywa Stwórcą.<br />
Oczywiście, że trzy Osoby Boskie mają tę samą potęgę, tę samą wolę, tę samą mądrość i dobroć. I chociaż przypisuje się stworzenie w pierwszym rzędzie Ojcu przedwiecznemu, to jednak jest ono dziełem wszystkich trzech Osób Boskich. Dlatego też głosi ewangelista o Synu Bożym: "Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" (J 1, 3). I ten właśnie Stwórca wszystkiego wziął z Maryi naturę ludzką. W zdumieniu woła św. Piotr Chryzolog: "Z Ciebie, o Maryjo, narodził się Stwórca; z ciebie poczęło się źródło wszelkiego istnienia; w twoim łonie mieszkał Bóg!"<br />
Co za wielkość Niepokalanej!<br />
Jaka potęga! Gdyż ona tylko może mówić do Stwórcy: Ty jesteś moim Dziecięciem! A ja matką twoją!<br />
Mamy tu rozwiązanie zagadki, dlaczego chrześcijaństwo od dwudziestu wieków pochyla się do stóp Maryi. Dlaczego od niej i przez nią spodziewa się wybłagać sobie - i otrzymać ulgę w cierpieniu, zdrowie w chorobie, pomoc w nędzy, przebaczenie win grzechowych, siłę na czas pokus i szczęśliwą śmierć?<br />
Śpiewaj i ty pieśń radosną z pełnej wezbranej ufnością piersi, wszystko jedno, czy chciałbyś wyjednać coś dla siebie, czy dla kogo innego. Niech bezustannie brzmi ci w uchu i sercu to, co Kościół św. zwykł wkładać w usta Najświętszej Dziewicy: "Kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana" (Prz 8, 35).]]></description>
     <pubDate>Mon, 20 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>"A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę" (J 19, 2).</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-110.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-110.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>"A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę" (J 19, 2).</B><br>&nbsp;<br />
Oto trzecia tajemnica bolesnej cząstki Różańca św.<br />
Czym było cierniem ukoronowanie? Morzem boleści. Wczuj się głęboko w dojmujący ból Mistrza, gdy długie jak palec ciernie wpijały się w jego skroń, a żołdactwo okrutnymi razami wbijało mu je głębiej i głębiej. Ukłucia jedno przy drugim, rana przy ranie, krew zlewa się strumykami, a wszystko pomnaża boleści!<br />
Czyżby to była podzięka za wszystkie dobrodziejstwa i miłość? Słuchaj skargi, jaka wyrywa się z ust dręczonego Zbawcy: "Ludu mój, ludu, cóżem ci uczynił?" O, spojrzyj w krwią zalane oczy Mistrza, czy nie wyczytasz z nich zarzutu zwróconego także do ciebie...<br />
Cierniem ukoronowanie to hańba, jakiej nie masz równej. Z Króla królów i Pana panujących ta zuchwała rota żołdaków robi sobie widowisko, z wiecznej mądrości błazna, a bezkresną wszechmocą bawi się jak piłką. Szydercze okrzyki wdzierają się do jego Boskiego Serca: "Witaj królu żydowski!"<br />
Padnij w duchu przed upokorzonym Panem na kolana i skruszonym i współczującym sercem wołaj: "O Głowo zraniona i skrwawiona, Głowo bolejąca, Głowo wyszydzona! O boskie skronie oplecione koroną cierniową! O Głowo godna innej czci i korony! Bądź mi po tysiąckroć pozdrowiona!"<br />
Po co to haniebne poniżenie? O, Pan chciał i musiał odpokutować za upodlenie się człowieka w grzechu, w grzechu nieczystości, w grzechu opilstwa, w grzechu odstępstwa od świętej wiary i Kościoła. Zastanów się przez moment nad sobą samym. Może masz za co przepraszać Pana, może zechcesz zrobić mu jakieś przyrzeczenie. A może będziesz musiał wyznać: "Diadem spadł z naszej głowy, biada nam, bośmy zgrzeszyli!" (Lm 5, 16). Złóż za wszelką cenę przyrzeczenie w obliczu Męża boleści, że nigdy już nie będziesz zaliczał się do tych, do których odnosi się ten wyrzut: "A człowiek, gdy był we czci, nie poznał; stał się równy bydlętom i im podobny" (daw. Ps 49, 13).]]></description>
     <pubDate>Sun, 19 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Przeistoczenie.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-109.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-109.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Przeistoczenie.</B><br>&nbsp;<br />
Po tysiąckroć czytasz słowo przeistoczenie, tysiąckroć je wymówiłeś. Zdaje się być czymś codziennym, a jednak kryje w sobie najgłębszą tajemnicę wiary św. Przeistoczenie! Kapłan wymawia nad chlebem słowa Jezusa, wymawia je z jego rozkazu i w jego imieniu: "To jest Ciało moje!" I miejsce chleba zajmuje - kto może to pojąć? - prawdziwe Ciało Jezusa. Przeistoczenie! Kapłan w ten sam sposób wypowiada nad winem: "To jest Krew moja!" I tam, gdzie było wino - kto to zrozumie? - jest prawdziwa Krew Jezusa.<br />
Jakże to możliwe? Prościej, niżby się to na pierwszy rzut oka zdawać mogło.<br />
Rozejrzyj się tylko po świecie przyrody. Tam dzień w dzień znajdziesz setki tysięcy przeróżnych przemian. Woda w szczepie winnym zamienia się w wino, w innych roślinach w kłos, w kwiat lub owoc. - Zwróć uwagę na siebie samego. Cokolwiek przyjmujesz w formie pokarmu, przechodzi w twoje ciało i krew. Byłoby to dość dziwne, nieprawdaż, gdyby ten sam wszechmocny Stwórca, który sprawia te wszystkie przemiany, miał stanąć bezradny wobec przeistoczenia na naszych ołtarzach? Byłoby to więcej nawet, jak dziwne.<br />
Jak te przemiany zachodzą, to dla nas tajemnica. A jednak musisz w nie wierzyć i wierzysz. Dlatego nigdy nie chciej dociekać ze zbyteczną ciekawością, jak odbywa się przeistoczenie na ołtarzach. Uznawaj i tu także wszechmoc Bożą. Wierz pokornie i z dziecięcą prostotą. Wyznawaj całym sercem z Apostołem narodów: "Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?" (1 Kor 10, 16).]]></description>
     <pubDate>Sat, 18 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Podniesienie.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-108.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-108.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Podniesienie.</B><br>&nbsp;<br />
Świątynię zaległa cisza. Umilkły organy, zawisły gdzieś szmery. Wszystkie spojrzenia kierują się na ołtarz. Kapłan błaga raz jeszcze Ojca Przedwiecznego, by sprawił, aby ten dar ofiarny stał się dla nas - fiat - Ciałem i Krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa. Pięknie pisze kaznodzieja z opactwa św. Emerama: "Fiat, niech będzie, niech się stanie! Tym słówkiem powołał wszechmocny Bóg do bytu stworzenie całe. Fiat, niech będzie, niech się stanie! Tym słówkiem sprowadziła Maryja, dziewica z rodu kapłańskiego, Syna Bożego z nieba na ziemię, na odkupienie ludzkości. Fiat, niech będzie, niech się stanie! Tym słówkiem sprowadza dziewiczy kapłan Syna Bożego z nieba na ziemię dla uświęcenia ludzkości przez Boski Sakrament Ołtarza. Ojcze! Przez boską ofiarę Mszy św. najpierw my kapłani dzień w dzień uświęcamy siebie samych, ażeby następnie ci wszyscy, których nam powierzyłeś, zostali również uświęceni przez codzienną Mszę świętą. Ojcze! Powiedz teraz Ty na tę modlitwę kapłana swoje twórcze, zbawcze i uświęcające Fiat, Niech będzie, niech się stanie...!"<br />
Teraz precz z zatrutej grzechem atmosfery świata, przenieś się w bożą atmosferę wieczernika na Syjonie. Kapłan czyni to, czego dokonał tam Jezus. Wymawia on niezwykle doniosłe słowa: "To jest Ciało moje! To jest Krew moja!" I jakby dla usprawiedliwienia się, dlaczego ośmielił się wyrzec te wieczne słowa, przypomina otoczeniu zlecenie, jakie dał sam Mistrz: "Ilekroć to czynić będziecie, na moją czyńcie pamiątkę!"<br />
Padnij na kolana i uwielbiaj! Wierz! Mów przed obecnym na ołtarzu Zbawicielem: "Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego!" (Mt 16, 16). Miej w poszanowaniu kapłana, który jest wyposażony w taką moc. Wyzyskaj skrzętnie obecność Pana na ołtarzu i módl się żarliwie: "Ojcze, ofiaruję Ci Ciało i Krew Jezusa, Syna twego, na zadośćuczynienie za grzechy moje, za potrzeby świętego Kościoła, o nawrócenie grzeszników, za konających i zmarłych".]]></description>
     <pubDate>Fri, 17 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Niezmienna część Mszy św.</title>
<link>http://msza.net/i/rozmyslania-107.html</link>
<guid>http://msza.net/i/rozmyslania-107.html</guid>
     <description><![CDATA[<B>Niezmienna część Mszy św.</B><br>&nbsp;<br />
To, co teraz następuje po prefacji, jest świętem dziedzictwem Kościoła. Jest ono prawie tak dawne jak sam Kościół i odmawiano tę część już w katakumbach. A potem odmawiały ją tysiące i tysiące papieży, biskupów, kapłanów i świętych, odmawiały we wszystkich częściach świata! I teraz odmawia ją dzień i noc prawie 300 000 katolickich kapłanów, począwszy od papieża w Rzymie, aż do świeżo namaszczonego neoprezbitera, który dopiero obchodzi swoje prymicje! Oto, co znaczy modlić się po katolicku: od wieków, na całym świecie, przez wszystkich kapłanów, w ten sam sposób!<br />
A jakże godne poszanowania są te modlitwy ze względu na szczytne i wzniosłe zadanie, jakie mają do spełnienia! Powinny one przecież przygotować kapłana i lud na tajemnicę wszelkich tajemnic, na święte przeistoczenie.<br />
Rozumiesz teraz, dlaczego tę część Mszy św. nazywa się także Mszą cichą. Z tajemnicami bowiem nie wychodzi się na wrzaskliwe miejsce publiczne, lecz przechowuje się je w cichym przybytku serca. Wszystko wzywa do skupienia i do wewnętrznego przeżywania tych świętych chwil. Niebo, wybrani królestwa Bożego i cierpiący Kościół w czyśćcu z zapartym oddechem oczekują na rzeczy najwznioślejsze, najświętsze.<br />
Kapłan prosi na początku Kanonu najlitościwszego Ojca przez Jezusa Chrystusa, by raczył tę świętą Ofiarę przyjąć łaskawie za Kościół, papieża, biskupa i za wszystkich wiernych. Następnie, by tym skuteczniejsza była jego modlitwa, łączy się z Matką Najświętszą, z apostołami i Świętymi. Wzywa tylko męczenników, gdyż w nich najbardziej jaśnieje duch ofiary dla Boga. Stąd pochodzi przepis, że w kamieniu ołtarzowym powinny być relikwie przynajmniej dwóch męczenników.<br />
W końcu kapłan modli się z wyciągniętymi rękoma o pokój wśród narodów, o zachowanie przed wiecznym potępieniem i o przyjęcie do grona wybranych. Całkiem na sposób kapłanów Starego Testamentu. Oni trzymali ręce wyciągnięte nad głową zwierzęcia ofiarnego, wkładali na nie w ten sposób brzemię grzechowe ludu, by je zmyć krwią niewinnej ofiary. Tu barankiem ofiarnym jest Jezus, o którym św. Jan Chrzciciel powiedział: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" (J 1, 29).]]></description>
     <pubDate>Thu, 16 Apr 2026 04:59:00</pubDate>
   </item>
     
	 </channel>
	</rss>