<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2" ?>	<rss version="2.0">
	 <channel>
	 <lastBuildDate>Wed, 8 Sep 2010 12:15:46 +0200</lastBuildDate>
	  <title>Publicystyka w serwisie msza.net</title>
	  <link>http://publicystyka.msza.net/</link>
	  <description><![CDATA[]]></description>
	  <language>pl</language>
	  <copyright>msza.net, Warszawa 2010</copyright>
	  <managingEditor>listy@msza.net</managingEditor>
	  <webMaster>listy@msza.net</webMaster>
	  <image>
		  <title>Publicystyka w serwisie msza.net</title> 
		  <width>68</width> 
		  <height>23</height> 
		  <link>http://publicystyka.msza.net/</link> 
		  <url>http://msza.net/gfx/l_rss-p.gif</url> 
	  </image>
	  <ttl>5</ttl>
	  <pubDate>Wed, 8 Sep 2010 12:15:46 +0200</pubDate>
	<item>
     <title>Mirosław Salwowski: Czy mieszane plaże są dziełem szatana?</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/czy-mieszane-plaze-sa-dzielem-szatana.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/czy-mieszane-plaze-sa-dzielem-szatana.html</guid>
     <description><![CDATA[<p> </p> <p>Woda, piasek, bezchmurne niebo, prażące słońce oraz ... mężczyźni i kobiety przebywające w jednym miejscu w mocno niekompletnych strojach. Oto rzeczywistość dzisiejszych plaż i kąpielisk. Dziś mało kto wyobraża sobie lato bez odwiedzin w tego typu miejscach. Jednak przez całe wieki, tego rodzaju lub podobny spos&oacute;b spędzania wolnego czasu, budził niemałe kontrowersje wśr&oacute;d pasterzy Kościoła katolickiego. Już powstałe w pierwszych wiekach chrześcijaństwa "Konstytucje Apostolskie" (będące zapisem wiary i obyczaj&oacute;w pierwszych chrześcijan) zdecydowanie zabraniały niewiastom wsp&oacute;lnych kąpieli z mężczyznami. &Oacute;w zakaz był w p&oacute;źniejszych stuleciach niejednokrotnie, tradycyjnie powtarzany przez kaznodziej&oacute;w, księży, misjonarzy, etc. Kiedy w pierwszej połowie XX wieku, upowszechnił się zwyczaj wsp&oacute;lnego przebywania mężczyzn i niewiast na plażach i kąpieliskach, wielu hierarch&oacute;w kościelnych w spos&oacute;b jasny sprzeciwiało się temu. Czynił tak chociażby Episkopat Austrii i Niemiec, kt&oacute;ry w swej deklaracji z 1925 roku oświadczał między innymi: "<em>Nigdy nie powinno się zezwalać na wsp&oacute;lne kąpiele obojga płci</em> (...)<em> Na kąpieliskach z plażą (rzeka, jezioro) trzeba nalegać na całkowite rozdzielenie płci</em>". Z kolei, kardynał Pla y Daniel z Hiszpanii, zakazując swym wiernym uczęszczania na mieszane plaże, wyjaśniał: "<em>specjalne zagrożenie dla moralności jest reprezentowane przez wsp&oacute;lne kąpanie się na plażach</em> (...) <em>Wsp&oacute;lne kąpanie się kobiet i mężczyzn, jest prawie zawsze bliską sposobnością do grzechu i zgorszenia</em>". Gdy zaś kr&oacute;tko po II wojnie światowej, na rynek wszedł kąpielowy str&oacute;j zwany "bikini", otwarty głos w tej sprawie, zabrała nawet sama Stolica Apostolska, piętnując ową nowo kreowaną modę. Generalnie rzecz biorąc należy więc powiedzieć, iż od pierwszych wiek&oacute;w istnienia chrześcijaństwa, aż do połowy XX stulecia, tradycyjnie</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Sat, 24 Jul 2010 13:04:26 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Dlaczego nierząd i cudzołóstwo powinny być nielegalne?</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/dlaczego-nierzad-i-cudzolostwo-powinny-byc-nielegalne.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/dlaczego-nierzad-i-cudzolostwo-powinny-byc-nielegalne.html</guid>
     <description><![CDATA[<p> </p> <p><span style="font-weight: bold;">Całkowicie prywatna sprawa?</span></p> <p>Jednym z najczęściej powtarzanych argument&oacute;w wysuwanym przeciw zasadności represji prawnych wymierzonych w nierząd i cudzoł&oacute;stwo jest następujące twierdzenie: "<em>To całkowicie prywatna sprawa, kto z kim wsp&oacute;łżyje we własnym domu, o dzieje się to bez odwoływania się do przymusu. Jeśli ktoś ponosi szkodę w wyniku takich działań, to tylko osoby angażujące się w nie, a więc należy zastosować tu starą zasadę prawa rzymskiego m&oacute;wiącą, iż . Państwo nie może ingerować w prywatne życie obywateli</em>". Czy jednak owe przekonanie jest realistyczne w stosunku do wielu przed i pozamałżeńskich działań w dziedzinie seksu? Czy rzeczywiście można powiedzieć, iż dorośli, a wsp&oacute;łżyjący ze sobą dobrowolnie, ludzie, co najwyżej szkodzą tylko sobie, a nie np. innym osobom? Przypatrzmy się zatem domniemanej prawdziwości tego przekonania na przykładzie dw&oacute;ch popularnych nieprawości z tej sfery, a więc: nierządu (obcowania płciowego dw&oacute;ch wolnych os&oacute;b płci przeciwnej) i cudzoł&oacute;stwa (zdrady małżeńskiej).</p> <p> </p> <p>Powierzchownie rzecz biorąc, można by powiedzieć, że co jak co, ale w przypadku nierządu, jeśli ktoś odnosi szkodę, to tylko osoby zaangażowane w &oacute;w niemoralny proceder. W swym założeniu nierząd nie musi się bowiem wiązać ze zdradą względem osoby trzeciej (choć w rzeczywistości nieraz się z tym łączy np. w&oacute;wczas, gdy chłopak w tajemnicy wsp&oacute;łżyje z dwiema dziewczętami naraz, m&oacute;wiąc obu, iż są one jego jedynymi partnerkami). Jako taki nierząd, nie musi też zakładać jawnej nieuczciwości względem drugiej osoby (chociaż i w tym wypadku często z czymś takim mamy do czynienia, np. gdy mężczyzna uwodzi kobietę wyznając jej miłość, tymczasem zaś gł&oacute;wnym lub zgoła jedynym celem jego działania stanowi ulżenie własnej pożądliwości). Wydaje się więc, iż zakładając, iż żadna ze stron nierządu nie dokonuje</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Wed, 16 Jun 2010 14:03:13 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Dlaczego tylko Marek Jurek?</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/dlaczego-tylko-marek-jurek.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/dlaczego-tylko-marek-jurek.html</guid>
     <description><![CDATA[<p> </p> <p>Lektura tekst&oacute;w umieszczanych na portalu Konserwatyzm.pl przekonuje, iż Marek Jurek (dalej MJ) jest jednym z najbardziej w tym miejscu nielubianych polityk&oacute;w. Jeśli wierzyć wpisom niekt&oacute;rych redaktor&oacute;w i sporej części użytkownik&oacute;w tej witryny, MJ to "<em>pobożny socjalista</em>", "<em>judeochrześcijanin</em>" oraz "<em>polityczny nieudacznik</em>". Jedynym autentycznie prawicowym kandydatem ma być zaś Janusz Korwin Mikke (dalej JKM). Definicje prawicowości mogą być r&oacute;żne, nie będę więc ścierał kopii o to, czy bardziej prawicowy jest MJ czy JKM. Ze swej strony pragnę tylko pokazać, iż pośr&oacute;d dosłownie wszystkich kandydat&oacute;w na prezydenta, to MJ jest najbliższy nauczaniu Kościoła katolickiego, pod tym względem bijąc pozostałych z pretendent&oacute;w na głowę. Poza tym chcę też wykazać błędność, a czasami wręcz absurdalność popularnych wśr&oacute;d części prawicowc&oacute;w zarzut&oacute;w, jakie stawiane są MJ.</p> <p>Dlaczego zatem wszyscy katolicy powinni zagłosować w pierwszej turze na MJ? Oto powody:</p> <p> </p> <p> </p> <li> POGLĄDY 	I POSTAWA MARKA JURKA WE WSZYSTKICH FUNDAMENTALNYCH KWESTIACH 	MORALNYCH SĄ JASNE, JEDNOZNACZNE I ZGODNE Z TRADYCYJNYM 	CHRZEŚCIJAŃSTWEM (CZEGO NIE DA SIĘ POWIEDZIEĆ O DOSŁOWNIE 	ŻADNYM Z POZOSTAŁYCH KANDYDAT&Oacute;W). <p> </p> </li> <ol> <li> MJ 	nigdy nie twierdził, iż tzw. kompromis w sprawie aborcji (kt&oacute;ry 	zakłada, iż niekt&oacute;re z morderstw niewinnych dzieci mają 	być bezkarne) jest dobry, słuszny lub że należy go bronić nawet 	w&oacute;wczas, gdy zaistnieje możliwość poszerzenia prawnej 	ochrony życia nienarodzonych. Coś takiego utrzymują dwaj gł&oacute;wni 	kandydaci (pp. Kaczyński i Komorowski). Praktyczne wsparcie dla 	częściowej bezkarności aborcyjnych morderstw zadeklarował w l. 	1995 - 2010 niejednokrotnie deklarował też - "jedyny 	autentycznie prawicowy kandydat" - JKM (twierdząc, iż jako 	prezydent złożył by veto pod "zaostrzeniem"</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Wed, 16 Jun 2010 13:49:18 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Jeszcze o &quot;Eddim&quot; i całowaniu Koranu</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/jeszcze-o-eddim-i-calowaniu-koranu.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/jeszcze-o-eddim-i-calowaniu-koranu.html</guid>
     <description><![CDATA[<p>M&oacute;j tekst pt. "<em>O całowaniu Koranu i honorowaniu </em>" wzbudził na Forum Frondy wiele nieporozumień, a nawet sprzeciwu. Niestety, jak się spodziewałem, najbardziej gorliwi fani "Iron Maiden" będący zarazem zażartymi krytykami Jana Pawła II, w żaden spos&oacute;b nie chcą przyznać, iż "maskotka" ich ulubionej kapeli, niesie za sobą choćby poważne wątpliwości moralne. Ich wizja "Eddiego" to obraz może kiczowatego, ale w sumie sympatycznego symbolu, kt&oacute;ry nie niesie za sobą absolutnie żadnych negatywnych konotacji duchowych. Co się z tym wiąże, nie jest, według nich, złe przywdziewanie T-shirt&oacute;w z jego wizerunkami, przystrajanie nim swych dom&oacute;w, czy też stawianie go w roli centralnej postaci na koncertach IM. Niniejszym odniosę się w punktach do linii obrony, jaką prezentują apologeci "Eddiego", jednocześnie deklaruję, iż jest to m&oacute;j ostatni tekst na ten temat, gdyż uważam, iż wszystko co chciałem powiedzieć w tej sprawie, wyraziłem tak w poprzednich artykułach na temat Iron Maiden i ich symbolu, jak i w tym tekście. <em></em></p> <p><em>"Eddie to postać całkowicie neutralna moralnie"</em></p> <p>Jeżeli postać, kt&oacute;ra - wedle kreacji jej tw&oacute;rc&oacute;w - morduje i straszy ludzi, zmierza do rozpusty, niszczy świat, profanuje cmentarze, para się okultyzmem, wciela się w postać pogańskiego bożka, otacza się diabłami i diabelskimi rekwizytami, jest "sympatyczna" albo "neutralna moralnie", to rodzi się pytanie, co jeszcze złego i bezbożnego, musiałby uczynić "Eddie" by jego obrońcy uznali go za postać złą i odstręczającą? Ile jeszcze nieprawości i obrzydliwości musi uczynić "Eddie", by zostać uznanym nie za "<em>sympatyczną, choć może kiczowatą maskotkę</em>", ale za antybohatera? Nie ma żadnego zła w przywdziewaniu T-shirt&oacute;w z "Eddim", w dekorowaniu dom&oacute;w jego podobizną, umieszczaniu owej postaci w centrum scen koncertowych (jak notorycznie czynią to muzycy IM), produkcji na masową skalę r&oacute;żnych</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Thu, 01 Apr 2010 22:48:28 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: O całowaniu Koranu i honorowaniu &quot;Eddiego&quot;</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/o-calowaniu-koranu-i-honorowaniu-eddiego.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/o-calowaniu-koranu-i-honorowaniu-eddiego.html</guid>
     <description><![CDATA[<p> <span style="font-style: normal;"><span>Koran zawiera w swej treści błędy, herezje i bluźnierstwa. Dlatego też pocałunek złożony na tej księdze przez papieża Jana Pawła II był czynem złym, albo przynajmniej bardzo wątpliwym. Tak twierdzą tradycjonalistycznie katoliccy krytycy poprzednika Benedykta XVI. Jeśli jednak całowanie Koranu stanowi zło, to jak można ocenić noszenie na swym ciele podobizn demon&oacute;w? Logika i zdrowy rozsądek podpowiadają jedną odpowiedź: "</span></span><span><em>Jeśli całowanie Koranu jest złe, to noszenie podobizn demon&oacute;w j</em>est <em>o wiele bardziej niegodziwe, gdyż stanowi uhonorowanie skrajnej postaci zła</em></span><span style="font-style: normal;"><span>". To proste rozumowanie wydaje się jednak nie trafiać do niemałej części z tych os&oacute;b, kt&oacute;re gorliwie krytykują Jana Pawła II za całowanie "świętej" księgi islamu. Okazuje się bowiem, iż część pryncypialnych przeciwnik&oacute;w "całowania Koranu" wydaje się nie widzieć zła w przywdziewaniu T-shirt&oacute;w z umieszczonymi nań wizerunkami postaci, kt&oacute;re niczym rodzona siostra są podobne do osoby szatana. Ludzie ci, wydają się też nie dostrzegać żadnej nieprawości w przyozdabianiu pokoi plakatami przedstawiającymi ową postać. Mam w tej chwili na myśli "Eddiego", gł&oacute;wny symbol i maskotkę legendarnego zespołu "Iron Maiden". Tak się zaś składa, że to wśr&oacute;d oddanych fan&oacute;w "Iron Maiden" znajdują się też katoliccy tradycjonaliści nie szczędzący sł&oacute;w Janowi Pawłowi II za jego pocałunek złożony na Koranie. Czy przesadą jest twierdzenie, iż "Eddie" stanowi personifikację diabła? Przypatrzmy się zatem bliżej tej postaci i jej związkom z "Iron Maiden"</span></span></p> <p><span style="font-weight: bold;">Kim jest Eddie?</span></p> <p>Jak już wspomniałem "Eddie" zwany jest przez muzyk&oacute;w IM ich "maskotką". Choć w pierwszych latach istnienia tej grupy, owa "maskotka" była jeszcze słabo widoczna i dyskretna, to jednak po 1980 roku,</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Tue, 30 Mar 2010 20:57:17 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Jak wydawnictwo &quot;M&quot; świętuje rok Proboszcza z Ars?</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/jak-wydawnictwo-m-swietuje-rok-proboszcza-z-ars.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/jak-wydawnictwo-m-swietuje-rok-proboszcza-z-ars.html</guid>
     <description><![CDATA[<div class="content"> <p>Ogłoszenie przez papieża Benedykta XVI św. Jana Marii Vianneya patronem wszystkich kapłan&oacute;w musiało wiązać się ze sporym kłopotem dla bardzo wielu katolik&oacute;w. Faktem jest bowiem, iż postać św. Proboszcza z Ars w niejednym punkcie stoi na antypodach mentalności wsp&oacute;łczesnych, choćby i mocno pobożnych duchownych i świeckich. Ksiądz Vianney piętnował wszelkie zabawy taneczne i bale, jednak dla przeszło 99 procent dzisiejszych katolik&oacute;w niebezpieczeństwo z nimi związane, co najwyżej dotyczy ich wąskiego marginesu. Patron kapłan&oacute;w polecał swym wiernym usuwać z dom&oacute;w portrety dam z większym dekoltem, a obecnie niewiasty odsłaniające jeszcze więcej niż owe damy ze starych obraz&oacute;w, nie mają większych problem&oacute;w by być wyspowiadane i dopuszczone do Komunii świętej. Proboszcz z Ars twierdził, iż łatwość udzielania rozgrzeszenia nałogowym grzesznikom nie jest dla nich dobrodziejstwem, ale okrucieństwem, gdyż tak naprawdę zachęca ich do trwania w złu, jednakże normalną praktykę rzesz spowiednik&oacute;w stanowi dziś dawanie absolucji nawet tym co do kt&oacute;rych istnieje wręcz pewność, że niedługo po spowiedzi wr&oacute;cą do swych nieprawości.</p> <p><span style="font-weight: bold;">Proboszcz z Ars &ndash; czy na pewno chciany Święty?</span></p> <p>Nie łudźmy się zatem. Mimo kapłańskiego roku pod patronatem św. Jana Vianneya, ksiądz ten nie byłby mile widziany na wielu plebaniach i w wielu katolickich domach. Słodkawo-cukierkowy nastr&oacute;j towarzyszący wsp&oacute;łczesnemu wspominaniu jego osoby prysłby jak bańka mydlana, gdyby ksiądz ten stanął zn&oacute;w przed nami i zaczął powtarzać swe niepopularne nauki. Skoro, postawa i nauczanie św. Proboszcza z Ars są zbyt twarde i niemiłe dla uszu wsp&oacute;łczesnych katolik&oacute;w, może rodzić się pokusa, by w jakiś spos&oacute;b je "osłodzić" i "umilić". Jak to uczynić? Najlepszym ku temu sposobem jest przemilczenie lub zniekształcenie co bardziej</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Tue, 30 Mar 2010 19:36:31 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Fryderyk Rozen: Aresztować obraz! władze PRL wobec peregrynacji cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej</title>
<link>http://fryderyk.msza.net/pub/aresztowac-obraz-wladze-prl-wobec-peregrynacji-cudownego-obraz.html</link>
<guid>http://fryderyk.msza.net/pub/aresztowac-obraz-wladze-prl-wobec-peregrynacji-cudownego-obraz.html</guid>
     <description><![CDATA[Wiosną 1957 roku na prośbę Prymasa Wyszyńskiego papież Pius XII pobłogosławił kopię cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. W tym też roku rozpoczynał się ogólnokrajowy program duszpasterski &#8211; Wielka Nowenna, który miał przygotować Kościół do obchodów Millenium Chrztu Polski. Istotną rolę w Nowennie i następujących po niej centralnych obchodach milenijnch odgrywała peregrynacja kopi jasnogórskiej ikony, która nawiedzić miała wszystkie parafie w kraju. Jako dzieło pomyślane z duchowym i fizycznym rozmachem peregrynacja zwróciła uwagę władz komunistycznych. Przedstawienie ich reakcji jest zadaniem niniejszego referatu. W tym celu najpierw zostanie zarysowane tło peregrynacji, następnie przedstawiona będzie chronologia omawianych wydarzeń i opisane zostaną poszczególne rodzaje przeprowadzonych represji. Po przedstawieniu faktów przyjdzie czas na znalezienie przyczyn postępowania władz PRL&#8217;u.  W czasach będących świadkami omawianych tu wydarzeń władzę sprawowała ekipa Wł. Gomułki. Po chwilowym i taktycznym złagodzeniu kursu antykościelnego po przełomie październikowym machina represji nabierała na nowo rozmachu. Usuwano nauczanie religii ze szkół, uniemożliwiano wznoszenie nowych świątyń i remontowanie zniszczonych. Starano się rozbić jedność Episkopatu, wzmocniono działalność uległych wobec rządu tzw. księży postępowych (np. tylko oni mieli otrzymywać zgodę na instalacje elektryczne i ciepłownicze co miało zachęcić innych do pójścia w ich ślady1). Organizowano przymusową egzekucje długów parafii2, utrudniano działalność duszpasterską np. przez ograniczanie pielgrzymek, procesji, wyjazdów wakacyjnych3. Urząd do Spraw Wyznań opracował program działań antykościelnych przewidujący między innymi: likwidację niższych seminariów, kaplic szpitalnych, niektórych domów zakonnych i wydawnictw kościelnych, zwiększenie obciążeń podatkowych duchowieństwa4. Mimo represji &#8222;zasadnicza struktura Kościoła w Polsce pozostała nienaruszona. [&#8230;] Episkopat był</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Mon, 29 Mar 2010 17:46:50 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Brawarystyczne &quot;Zawsze Wierni&quot;</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/brawarystyczne-zawsze-wierni.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/brawarystyczne-zawsze-wierni.html</guid>
     <description><![CDATA[<p> 	Swego czasu byłem stałym czytelnikiem &quot;Zawsze Wierni&quot; - pisma wydawanego przez Bractwo św. Piusa X w Polsce. W domu posiadam pięćdziesiąt trzy numery owego magazynu z lat 1996 - 2009. Niedawno postanowiłem przejrzeć swe prywatne archiwum &quot;Zawsze Wierni&quot; pod kątem promowanych tam zasad moralności chrześcijańskiej. Interesowała mnie zwłaszcza odpowiedź na pytanie, jak redaktorzy tego pisma odnoszą się do r&oacute;żnych kwestii obyczajowych, kt&oacute;re także w środowiskach tradycjonalistycznych i konserwatywnych wzbudzają niemało kontrowersji?  	A więc, jaki winien być stosunek rzymskich katolik&oacute;w do etyki sytuacyjnej (czyli np. poglądu, wedle, kt&oacute;rego można czynić mniejsze zło, po to, by osiągnąć większe dobro lub ustrzec się większego zła)? Czy zasady skromności w ubiorze i zachowaniu są niemal całkowicie zdeterminowane przez panującą w danym miejscu kulturę lub klimat i w związku z tym nie należy pr&oacute;bować ustalać zasad, kt&oacute;re sztywno miałyby obowiązywać (np. poza bardzo og&oacute;lnymi wskaz&oacute;wkami, nie m&oacute;wić, jaką długość winny być kobiece sukienki, etc.)? Czy mieszane płciowo plaże są dziś czymś całkowicie normalnym dla katolik&oacute;w? Czy katolicy mogą słuchać rocka, heavy-metalu i kapel w rodzaju AC/DC? Czy damsko-męskie tańce są rozrywką, kt&oacute;rej niebezpieczeństwo, w najgorszym wypadku jest nikłe, a więc są one czymś zupełnie normalnym?  	Jak zatem redakcja &quot;Zawsze Wierni&quot; odpowiada na wyżej postawione pytania? Poniżej przedstawiam odpowiedź w postaci wypisu r&oacute;żnych fragment&oacute;w z tekst&oacute;w publikowanych na łamach tego pisma.  	&quot;(...) <em>człowiek powinien raczej wybierać śmierć niż obrazę Boga poprzez choćby jeden popełniony świadomie grzech.</em> (...) <em>Można tolerować mniejsze zło, ale nigdy nie można go pozytywnie czynić. Oto nauka Kościoła!</em> (...)<em> Nie można dokonać choćby i najmniejszego grzechu w celu zbawienia nawet całego świata</em>&quot;</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Sun, 10 Jan 2010 22:52:58 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Ojcowie, Doktorzy i Święci o mieszanych tańcach</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/ojcowie-doktorzy-i-swieci-o-mieszanych-tancach.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/ojcowie-doktorzy-i-swieci-o-mieszanych-tancach.html</guid>
     <description><![CDATA[Poniżej umieszczonych zostało kilkadziesiąt wypowiedzi Ojców, Doktorów, Świętych, pisarzy kościelnych, teologów katolickich, katechizmów, synodów i papieży na temat damsko-męskich tańców. Warty zaznaczenia jest fakt, iż poniższe cytaty, swym zasięgiem czasowym obejmują niemal całą historię istnienia Kościoła katolickiego. Pierwsze z wypowiedzi w tej kwestii sięgają bowiem już II wieku po Chrystusie, i ciągnąć się przez praktycznie wszystkie epoki hist oryczne (starożytność, wczesne i późne średniowieczne, renesans, barok, kontrreformacja, oświecenie, XIX wiek) zatrzymują się na latach 50 - tych dwudziestego stulecia. <br>Choć lektura tych wypowiedzi może miejscami sprawiać mniejsze bądź większe trudności, ufam, iż spokojne ich przeczytanie i rozważenie, ułatwi czytelnikom, wyrobienie sobie właściwego poglądu odnośnie problemu tak bardzo rozpowszechnionej dziś mody na tańce. Sądzę również, że, dla każdego trzeźwo i zdroworozsądkowo myślącego człowieka, nie będzie problemem zastosowanie dawniejszego nauczania katolickiego na temat tańców do oceny dzisiejszych zabaw tanecznych - zwłaszcza, gdy zważy się na fakt, iż tańce rozpowszechnione na początku 21 wieku, są w swej ogromnej większości, o wiele bardziej nies kromne oraz wyuzdane, aniżeli pląsy, które były piętnowane przez autorytety kościelne np. w XVI, XVII, czy choćby jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia. Niech w lekturze i ocenie poniższego materiału, zdatna będzie też świadomość, iż zebrane w nim cytaty są autorstwa ludzi, mających ogromne, o wiele większe od naszego, doświadczenie Bożego prowadzenia, ludzkiej słabości i grzeszności oraz walki duchowej. W przygniatającej większości, autorzy cytowanych poniżej wypowiedzi, to osoby, które przez dziesiątki lat zajmowały się duszpasterstwem ludzi różnych stanów społecznych, słuchały w konfesjonałach wyznać dziesiątków, jeśli nie setek tysięcy ludzi, spędzały wiele czasu na modlitwie, a czasami też wypędzały złe duchy z opętanych. Uwzględnienie tego wszystkiego oraz</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Sun, 25 Oct 2009 15:51:03 +0200</pubDate>
   </item>
     <item>
     <title>Mirosław Salwowski: Proboszcz z Ars - niechciany Święty</title>
<link>http://salwowski.msza.net/pub/proboszcz-z-ars-niechciany-swiety.html</link>
<guid>http://salwowski.msza.net/pub/proboszcz-z-ars-niechciany-swiety.html</guid>
     <description><![CDATA[<div class="content"> <p>Papież Benedykt XVI ogłosił niedawno św. Jana Vianneya patronem wszystkich kapłanów. To nie pierwsze tego rodzaju wyróżnienie, jakie spotkało św. Proboszcza z Ars ze strony ziemskich wikariuszy Chrystusa. Już Pius XI nadał Vianneyowi tytuł "patrona wszystkich proboszczów", bł. Jan XXIII napisał specjalną, bo poświęconą jego osobie encyklikę, zaś Jan Paweł II uczynił to samo, tyle, że w formie publicznego listu skierowanego do wszystkich kapłanów na Wielki Czwartek. Św. Jan Vianney wydaje się być znanym współczesnym katolikom. Z pewnością słyszał o nim każdy (poza naprawdę absolutnymi wyjątkami) ksiądz. Trudno też przypuszczać, by św. Proboszcz z Ars nie był znany większości pobożnych, acz świeckich katolików. Kapłański rok jubileuszowy, w którym obecny papież, ponownie postawił przed oczy duchownych i świeckich postać św. Jana Marii Vianneya jest zatem kolejną okazją, by poznać duchowe dziedzictwo tego wielkiego męża bożego. Pobieżnie patrząc, można by stwierdzić, iż wszystko jest na dobrej drodze, by życie oraz nauczanie św. Proboszcza z Ars było w świecie katolickim bardziej znane i cenione. Wznawiane są bowiem książki poświęcone temu Świętemu, w prasie katolickiej publikowane są publikowane teksty na jego temat, a i w coniedzielnych kazaniach tu i tam można usłyszeć o Proboszczu z Ars. Można by więc pomyśleć, iż gdyby dziś św. Jan Vianney wrócił na ziemię, to nie miałby on już takich kłopotów ze współbraćmi w kapłaństwie i wiernymi świeckimi, jak w czasie, gdy Bóg powierzył mu misję prowadzenia dusz. Krótko mówiąc: księża nie nazywaliby go teraz "kryptojansenistą" lub "zelotą", ale poczytywaliby sobie za zaszczyt móc gościć go w swych kościołach; świeccy zaś zamiast opuszczać jego kazania, wypełniali by po brzegi kościelne nawy, by móc posłuchać co do powiedzenia ma boży prorok. Choć powyższa wizja jest wspaniała i ujmująca, to nie wydaje się być realna. Co więcej, jest niemal pewne, że św. Proboszcz z Ars byłby dziś traktowany przez katolików</STRONG>...]]></description>
     <pubDate>Sat, 17 Oct 2009 09:51:32 +0200</pubDate>
   </item>
     	 </channel>
	</rss>
	